strona główna arrow o autorze arrow dr Marek Graszewicz, literaturoznawca i krytyk, teoretyk kultury, komunikacji, mediów

dr Marek Graszewicz, literaturoznawca
i krytyk, teoretyk kultury, komunikacji, mediów

Marek Graszewicz_#prawo cytatu

Waldemar Żyszkiewicz: „Poema, międzywiersze i garstka zwycięstwa”

Zagadkowy tytuł tego zbioru wierszy oddaje jakby pomieszanie poetyk, tematów i sposobów ich przedstawiania. Mamy więc utwory rozmaitych rozmiarów, od form epigramatycznych niemal do „poematowych” („Noga świni czy skrzydełko ptaka”),
mamy powagę i ironię zarazem, mamy lirykę bardzo osobistą i niemal publicystykę wierszowaną. Same wiersze pochodzą z rozmaitych okresów...

(...) Wszystko to stanowi bardzo interesujący zapis poetyckiej świadomości autora, który nie jest żadnym debiutantem , już wcześniej dał się poznać jako poeta zupełnie dobry, zaś poetyka przezeń reprezentowana sytuowałaby się w pobliżu rozwiązań nowofalowych, co jest zresztą zgodne z metryką Żyszkiewicza.

(...) Zawsze byłem przekonany, że kto nadużywa słowa „człowiek”, nic o człowieku nie wie naprawdę. Kto zaś decyduje się na użycie – poważne – słowa „naród”, które – jak wiadomo – ma też znaczenie „niższe”, ten powinien go nie nadużywać. Żyszkiewicz na całe szczęście nie robi tego. Ani nie nadużywa, ani nie obniża znaczenia, choć częsta u niego ironia wskazywać może na taką chęć. Dzięki temu wiersze, choć ironiczne, nie są wesołkowate, równocześnie jednak poważne znaczenia nie wyglądają fałszywie.

(...) Nie wszystko mnie śmieszy, bo i nie ma śmieszyć. Sporo wierszy, zwłaszcza tych późniejszych, to już prawie gorzka refleksja rezygnacji, chęć, a pewnie i konieczność rezygnacji. Człowiek ceni sobie wówczas inne wartości i uważniej słucha własnego wnętrza, niż świata, bo i tak niewiele w nim da się zmienić. Jeszcze dziesięć lat temu pewnie bym się krzywił. Ale i ja mam prawo się zestarzeć. To jedno. Po drugie, na całe szczęście można sobie przekwitać dzisiaj zupełnie spokojnie, bo już nikogo nie ma, kto by Żyszkiewicza chciał nazwać staruchem. Rzecz w tym, że niedawni młodzi zestarzeli się prędzej, niż on. Dlatego pewnie podobają mi się te spokojne liryki pełne rezygnacji.



[fragmenty recenzji wewnętrznej, dla Młodzieżowej Agencji Wydawniczej, nigdy niewydanego zbioru wierszy, około roku 1985]



Skan oryginału