| publikacje prasowe |
| publicystyka |
| wywiady |
| portrety |
| kultura |
| varia |
| utwory literackie |
| poezja |
| formy dramatyczne |
| utwory dla dzieci |
| galeria fotograficzna |
| góry |
| koty |
| ogrody |
| pejzaże |
| podróże |
o autorze
prof. dr hab. Jan Błoński, literaturoznawca, krytyk, eseista
prof. dr hab. Jan Błoński, 1931 – 2009, literaturoznawca, krytyk, eseista, tłumaczOpinia o pracy "Historia Witolda Gombrowicza"
Scenariusz p. Waldemara Żyszkiewicza przeczytałem z zainteresowaniem i przyjemnością. Jest to próba przedstawienia „historii wewnętrznej” Gombrowicza-człowieka do momentu wyjazdu do Argentyny, tzn. do wybuchu wojny, w oparciu o 1) własne wynurzenia pisarza, 2) niedokończone fragmenty „Historii” – dramatu, który był zalążkiem „Operetki”, 3) luźne uwagi czy wypowiedzi osób, które się z nim stykały. Te ostatnie odgrywają raczej rolę uboczną, pełnią funkcję replik, zaczepienia dla rozmowy. W zasadzie Gombrowicz opisuje sam siebie; daje to obraz nie tyle dzieła, ile psychiki twórczej, psychiki zobaczonej w związku czy względem twórczości. Jeszcze inaczej, jest to Gombrowicz taki, jakiego chciał sam Gombrowicz dać do poznania czytelnikowi – czy w tym wypadku – widzowi. (...) Główne wyznaczniki osobowości twórczej: pochodzenie, wychowanie, uraz „wyższości” i fascynacja niedojrzałością, „parobkiem” czy „klasami niższymi”, rodzinna i uczniowska komedia, nieznośny ucisk spojrzenia bliźnich, wola zapanowania nad odbiorcą, tworzenie formy z chaosu, osobowości ze splątanych kompleksów i nieskładnych impulsów... to wszystko zostało wydobyte z nadspodziewaną biegłością, starannością i logiką wywodu: można zrozumieć, jak i dlaczego taki właśnie pisarz, twórca, „sam się zrobił”, z lęków, dziwactw, urazów budując osobowość. Gombrowiczolog, który zna dobrze dzieło pisarza, nawet obeznany czytelnik, który czytał choć parę jego książek, nie będą zapewne zgłaszać pretensji. Portret nie przechodzi nigdy w karykaturę, nie pomija przy tym spraw drażliwych, np. uczciwie i trafnie oddaje stosunek do własnego społeczeństwa; dobrze też, że autor nie wgląda w życie prywatne, w sprawy erotyczne, o których po pierwsze niewiele wiadomo, po drugie zaś, które na pewno wypadłyby zbyt jednoznacznie czy płasko. P. Żyszkiewicz stara się istotnie oddać głos swemu bohaterowi (...) Nie ma też nigdzie ani moralizowania, pouczania (widza czy Gombrowicza), ani patetycznego windowania go na piedestał. Z tym wszystkim, nie bardzo wiem, jak przyjąłby takie widowisko widz niewyrobiony, który o Gombrowiczu słyszał piąte przez dziesiąte, jego zaś dzieł nie czytał (i zapewne czytać nie będzie, bo w przeważnej części za trudne). (...) W sumie rzecz jest warta świeczki, tzn. produkcji, bardzo ambitna, uczciwa, intelektualnie przekonywująca, zarazem jednak bardzo trudna i domagająca się bardzo wysokich umiejętności reżyserskich i zwłaszcza aktorskich. [z wewnętrznej recenzji dla Ośrodka Telewizji Polskiej w Łodzi, 1989] |
||