strona główna arrow o autorze arrow prof. dr hab. Gustaw Ostasz, historyk literatury, krytyk literacki

prof. dr hab. Gustaw Ostasz, historyk literatury, krytyk literacki, specjalizujący się w liryce XX-wieku, długoletni pracownik naukowy rzeszowskiej WSP oraz Uniwersytetu Rzeszowskiego

Pogłosy futuryzmu i ekspresjonizmu

profesor Gustaw Ostasz_fot. Tadeusz Poźniak

Debiutancki tomik wierszy Waldemara Żyszkiewicza Nazwij to nowy radosny dzień (Kraków 1980) jest w swej wymowie myślowej przekorny.Tę przekorę zaakcentował Piotr Łopalewski, autor ilustracji zamieszczonej na okładce tomiku. Ilustracja Piotra Łopalewskiego nawiązuje do urzeczowienia, a nawet umaszynowienia człowieka, co – jak wiadomo – w dwudziestoleciu międzywojennym głosił futuryzm i zrazu awangarda krakowska. Istnieje wszakże istotna różnica pomiędzy antropologią filozoficzną futuryzmu a antropologią filozoficzną wierszy Żyszkiewicza. Otóż kiedy futuryzm i awangarda krakowska głosiły nie tylko aktywizm, ale także radość życia w cywilizacji wielkomiejskiej, u Waldemara Żyszkiewicza, poety urodzonego w 1947 roku, widać – już choćby w sformułowaniu tytułu zbiorku – zwątpienie w sens urbanistycznej, wielkoprzemysłowej cywilizacji. Mało tego, owo zwątpienie przechodzi w swoistą, nie pierwszą zresztą w czasach Polski Ludowej, odmianę ekspresjonizmu myślowego; ekspresjonizm daje znać o sobie również w formie ukształtowań stylistycznych wiersza. Trudno zatem się dziwić, że wspomniane zwątpienie podmiotu lirycznego przeradza się w protest – powiedzmy – wykrzykiwany przez poetę, któremu gorycz, rozżalenie ściska gardło i nie pozwala właściwie artykułować słów i zdań. Słowem, mamy do czynienia z charakterystyczną informacją o sytuacji człowieka naszych czasów, wypowiadaną przez podmiot liryczny wierszy Waldemara Żyszkiewicza bez żadnej nadziei na zmianę zastanego obrazu rzeczy i świata. Inaczej mówiąc, jest to odmiana, ale jakże gorzka, ekspresjonizmu, anarchiczny bunt poety przeciw światu, tylko rzekomo dziwacznie połączony z wszechwładnym paraliżem woli walki ze złem. Ma się rozumieć, że ta gorzka poezja wynikła z doświadczeń lat siedemdziesiątych. Fakt obłędnej propagandy sukcesu ekonomicznego i przemysłowego oraz utożsamiania socjalizmu z pejzażem rojącym się od fabryk, spychaczy, koparek, ciężarówek. To wtedy człowiek, wbrew założeniom marksizmu, stawał się bezwolnym trybikiem w ogromnej maszynie. Dlatego poeta ma prawo powiedzieć:


„ (...) zostawmy w spokoju człowieka

dajmy spokojnie żyć nawet przegrańcom

w imię wyższej sprawności

technologicznej”


           (Z miłością do tych, co przegrali)


Historykowi literatury tomik wierszy Nazwij to nowy radosny dzień kojarzy się z poezją grupy „Teraz”, za której „ojca duchowego” można uznać Juliana Kornhausera. Nieprzypadkowo jeden z wierszy Waldemara Żyszkiewicza (Natura odsłania mi swoje tajemne prawa) został dedykowany „Julianowi”, sądzę, że Kornhauserowi. Podobieństwo tytułów zbiorków wierszy okazuje się również wymowne. W roku 1980 Waldemar Żyszkiewicz zatytułował tomik Nazwij to nowy radosny dzień, kilka lata wcześniej Julian Kornhauser – Nastanie święto i dla leniuchów (1972), W fabrykach udajemy smutnych rewolucjonistów (1973). Nie chcę bynajmniej powiedzieć, że wiersze Waldemara Żyszkiewicza są wtórne. Wskazuję jedynie na pokrewieństwa z twórczością grupy „Teraz”. Nie tylko o Juliana Kornhausera tutaj chodzi, ale także o Jarosława Markiewicza, Stanisława Stabrę, Jerzego Kronholda. Zresztą „związki krwi” nie zamykają się na jednej grupie, gdyż wielu twórców urodzonych po wojnie, na przykład Marek Pękala, podobnie kształtuje świat wewnętrzny swojej poezji. Zaś tego samego rodzaju bunt [przeciwko – dop. wż] cywilizacji przemysłowej wyraża od dawna twórczość liryczna poety starszego pokolenia Jana Bolesława Ożoga.

Wspomniana postawa przekory jest widoczna najbardziej w ukształtowaniach językowo-stylistycznych wierszy Waldemara Żyszkiewicza. Poeta unika efektów stylizacyjnych, posługuje się językiem dzisiejszym, na pozór mówionym, bo jak gdyby niedbałym, w pewnym sensie oczyszczonym z upiększającej metafory. Taki sposób wypowiedzi stał się niejako programowy, o czym na przykład świadczy Ostatni wiersz w roku 1972 gdy:


„świat już zaszedł tak daleko że

gdy chcę o nim coś powiedzieć

używać muszę metafory a ty

gdy chcesz coś o nim wiedzieć

rozumieć musisz ją dosłownie”


Trzeba jednak zauważyć, że taki sposób mówienia nawiązuje do ustalonego we współczesnej poezji wzorca, który preferuje przenośnię, pełniącą czasem funkcję rymu i pozwalającą na ciągłą zmianę znaczeń. Ów wzorzec został ukształtowany z jednej strony przez Tymoteusza Karpowicza, proponującego poezję lingwistyczną, z drugiej zaś przez Tadeusza Różewicza, likwidującego stare zasady budowy wiersza. Poezja Waldemara Żyszkiewicza, podobnie jak twórczość grupy „Teraz”, jest formą buntu przeciwko konwencjom liryki z lat 1956–1965, która starała się nawiązywać do klasycznych form wiersza, a więc strofek i rymów. Pokolenie następne, do którego należy zaliczyć również Waldemara Żyszkiewicza, zgłaszając sprzeciw wobec poezji poprzedników, sięga do tradycji literackiej dwudziestolecia międzywojennego.

Nie jest istotne, czy poezja Waldemara Żyszkiewicza może się podobać, czy nie. Dla historyka literatury okazuje się ona przede wszystkim świadectwem o czasach, w których powstawała. Otóż, niby film oparty na prawach wizji sennej, charakteryzujący się rzekomo niestarannym montażem, odbija ona świadomość człowieka współczesnego – zwłaszcza poety – żyjącego w mieście, a więc w przestrzeni zamkniętej, ograniczonej, ukazuje jego wewnętrzne rozdarcie, zagubienie, beznadziejny protest przeciw ubezwłasnowolnieniu.


„nazwij to Nowy Radosny Dzień

a będziesz miał czego potrzebujesz

bo ta całość w takim zestawieniu znaczy

                                                         ani nowy

                                                         wcale nie radosny

                                                         i jeszcze nie dzień”




Waldemar Żyszkiewicz – Nazwij to nowy radosny dzień, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1980


[recenzja opublikowana w rzeszowskim miesięczniku społeczno-kulturalnym PROFILE nr 5, maj 1981]


Skan publikacji