strona główna arrow o autorze arrow Maciej Kożuszek, dziennikarz Gazety Polskiej

Maciej Kożuszek, dziennikarz „Gazety Polskiej”, w rozmowie z autorem Krótkiego bilansu Polski tranzytowej dla „Dodatku Pomorskiego” GPC, w styczniu 2017

Okres niewykorzystanych szans


afisz spotkania #prawo cytatu

Maciej Kożuszek: Pańska najnowsza książka nosi tytuł Krótki bilans Polski tranzytowej. Sugeruje Pan w niej, że ten bilans wypada zdecydowanie negatywnie. Dlaczego?


Waldemar Żyszkiewicz: Widzę ten czas jako okres wielu niewykorzystanych, a nawet zmarnowanych szans. Nazywanie tego czasu transformacją nie zawsze jest precyzyjne, bo wiele negatywnych zjawisk z poprzedniego systemu pozostało. Oczywiście z zewnątrz, jeśli porównać świat z peerelowskich kronik z dzisiejszym, zmiana jest widoczna. Ale część tych zmian zawdzięczamy modernizacji technologicznej, która dotyczy całego świata. Mimo tych zewnętrznych pozorów, cały proces oceniam negatywnie, bo w tych zyskach i korzyściach uczestniczy bardzo niewielu. Reszta jest zmuszona do pracy na sukces tej garstki.


A jakie szanse zostały zmarnowane?


Polska w roku 1989 wychodziła ze stanu niesuwerenności i podległości, z zależności od Związku Radzieckiego. To, co się nie udało, to skuteczne wyrwanie państwa i jego instytucji z więzów, w których ono tkwiło. Nie wykorzystaliśmy szansy na to, żeby budować w pełni niezależne od sił zewnętrznych, polskie instytucje. Najważniejsza kwestia: nie dokonaliśmy wymiany kadr. Nie zrobiliśmy lustracji, dekomunizacji. W służbach nie zastosowano opcji zerowej. Te wszystkie elementy złożyły się na to, że zasadą funkcjonowania państwa stała się korupcja. W latach 90. mówiło się przecież o cennikach, które miały regulować, ile trzeba zapłacić za ustawę. To odbijało się na instytucjach, a także na prawie, które często było źle uchwalane, by służyć tylko jednostkowym interesom. Nie zadbano, nie dokonano przeglądu kadr w wymiarze sprawiedliwości, przez co ciągle działanie sądów pozostawia wiele do życzenia.


Jedna z części pana książki poświęcona jest problematyce związanej z tragedią smoleńską. Czy tutaj też dostrzega Pan patologie „Polski tranzytowej”?


W sprawie tragedii smoleńskiej ta nieumiejętność zbudowania niezależnego państwa znalazła swoją kulminację. Od pierwszych chwil po katastrofie ludzie znajdujący się na najważniejszych stanowiskach państwowych nie potrafili nawet w najbardziej elementarny sposób zadbać o interesy Polski, a wręcz skwapliwie przekazali wszystko w obce ręce i zadowolili się rolą biernych obserwatorów. Nie potrafiono zawalczyć o wspólne prowadzenie śledztwa. Do dzisiaj nie mamy wraku, ale też np. telefonu satelitarnego prezydenta. Smoleńsk pokazał niestety innym państwom degrengoladę ówczesnego państwa polskiego.




[wywiad opublikowany w „Dodatku Pomorskim” GPC, z 23 stycznia 2017 roku]



Skan publikacji