| publikacje prasowe |
| publicystyka |
| wywiady |
| portrety |
| kultura |
| varia |
| utwory literackie |
| poezja |
| formy dramatyczne |
| utwory dla dzieci |
| galeria fotograficzna |
| góry |
| koty |
| ogrody |
| pejza?e |
| podró?e |
na gor?co
Dyplomatyka i ?owy. Gracze, rozgrywacze oraz Rzeczpospolita jako pierwsza naiwna |
10 listopada 2017 Dyplomatyka i ?owy. Gracze, ‘rozgrywacze’ oraz Rzeczpospolita jako pierwsza naiwnaGesty kurtuazyjne miewaj? nieraz sens i pozostaj? niekwestionowanym narz?dziem dyplomacji, a czasem nawet polityki. Co do tego nie ma sporu. Jednak nawet bezwiedny udzia? w cudzej grze pozorów gorszy maluczkich, co pó?niej odbija si? nieraz mocn? czkawk?, zwykle przy urnach wyborczych.
Zbyt wiele z?ych rzeczy dla Polski i Polaków sta?o si? podczas o?mioletnich rz?dów koalicji PO-PSL, aby mo?na by?o jak gdyby nigdy nic przej?? nad tym do porz?dku dziennego. Trzeba pami?ta?, ?e ekspremier Donald Tusk po upublicznieniu, za spraw? nagra?, niefrasobliwej ‘pragmatyki rz?dzenia’ wielu czo?owych figur w administrowanym przez siebie pa?stwie, zosta? z wysuni?tej pozycji w Warszawie praktycznie natychmiast wycofany do centrali. Polacy znów s? zdziwieni Sw? funkcj? unijn? w obu pó?kadencjach sprawowa?, ignoruj?c polskie interesy, a nawet niejednokrotnie, równie? w tym roku, otwarcie przeciw Polsce wyst?puj?c. Wystarczy przypomnie? niewybredne zaczepki Tuska wobec polskiej premier Beaty Szyd?o, aby nie mie? z?udze?, ?e cho? rodzinnie zwi?zany z Trójmiastem nie jest to bynajmniej polityk propolski. To prawda, ?e ?rodowiska zwi?zane z jego obozem politycznym chc? w Donaldzie Tusku widzie? uznan? posta?, nieraz wr?cz m??a stanu o mi?dzynarodowej renomie, ale ogó? spo?ecze?stwa, pami?taj?c ekipie platformerskiej m.in. dobicie przemys?u stoczniowego, degradacj? szkolnictwa wy?szego, rozmontowanie kodeksu pracy i niespotykany wcze?niej poziom bezrobocia, a w konsekwencji masow? emigracj? zarobkow? najbardziej aktywnych, przedsi?biorczych m?odych ludzi, widzi w nim raczej stra?nika interesów, których centrum z pewno?ci? znajduje si? w innej stolicy ni? Warszawa. W czasach, gdy nominalnie rz?dzi?a koalicja PO-PSL, a w praktyce, gdy osobist?, pozaproceduraln?, raczej arbitraln? ni? ograniczon? prawem w?adz? jednoosobowo dysponowa? Donald Tusk, obchody ?wi?ta Niepodleg?o?ci co roku kulminowa?y w prowokowanych przez niemundurowe s?u?by awanturach, bijatykach, blokadach i gonitwach. ?eby przypomnie? tylko losy nieszcz?snej budki przy ambasadzie Federacji Rosyjskiej, której nie zdo?a? obroni? nawet sam minister spraw wewn?trznych Bart?omiej Sienkiewicz... Przez ostatnie dwa lata obchody 11 Listopada by?y spokojne, podnios?e, radosne. I komu to przeszkadza?o? Niewczesne zaproszenie Tuska do wzi?cia w nich udzia?u ?atwo mo?e skutkowa? powa?nym zak?óceniem od?wi?tnej atmosfery... Przecie? raczej nie obejdzie si? bez, co najmniej, buczenia. Je?li urz?dnicy z Kancelarii Prezydenta RP nie wzi?li tego pod uwag?, to znaczy, ?e mimo niema?ej liczby etatów nie radz? sobie z do?? oczywistymi wyzwaniami. W stron? zapa?ci semantycznej? Dezorientacja polskiego spo?ecze?stwa, któremu naprawd? trudno my?le? dzi? o Tusku w kategoriach ‘ludzkiego pana’, to nie jest pomys? z gatunku szcz??liwych. Obóz rz?dz?cy krajem od roku 2015, z którego wywodzi si? tak?e prezydent Andrzej Duda, od lat wylicza? i pi?tnowa? ewidentne grzechy Platformy Obywatelskiej, wskazuj?c jednocze?nie oczywiste przewiny Tuska. Dzi?ki temu wygra? wybory. Niestety, do dzi? praktycznie nikt nie zosta? rozliczony, nikogo nie ukarano: mo?na mówi? zaledwie o wst?pnej fazie wyja?niania afery Amber Gold, tajemnica ?mierci cz??ci polskiej elity pa?stwowej i narodowej pod Smole?skiem wci?? pozostaje niewyja?niona, a tu znowu – w obliczu donios?ej 99. rocznicy odzyskania w?asnego pa?stwa – wszyscy mamy si? brata?. Bez rachunków krzywd i rachunków sumienia, bez wyznania win, szczerej skruchy, bez postanowienia poprawy i jakiegokolwiek zado??uczynienia. To tak, jakby si? chcia?o powiedzie? Polakom, ?e takie samo prawo do ?wi?towania Dnia Niepodleg?o?ci maj? patrioci i zdrajcy, ofiary i kaci, bohaterowie i tchórze, m?czennicy i renegaci. A to przecie? oczywista nieprawda. Takie stawianie sprawy nie tylko relatywizuje ludzkie postawy i utrudnia, a nawet uniemo?liwia rzetelne oceny moralne, ale na d?u?sz? met? musi skutkowa? tym, co Zbigniew Herbert nazywa? zapa?ci? semantyczn?. Ku temu zmierzamy? Na pomieszanie dobrego i z?ego Idzie zreszt? nie tylko o to. Prezydent mo?e przecie? u?askawi? najgorszego winowajc?. Owszem, g?owa pa?stwa ma takie prawo. Nie znaczy to jednak, ?e wszystkim, nawet tym, którzy przeciwko interesom Rzeczypospolitej, przeciwko dobru jej obywateli mieli czelno?? kiedykolwiek wyst?pi?, przys?uguje równie? przywilej grzania si? w blasku prezydenckiego majestatu. Taki przypadek stanowi?by dok?adnie owo „pomieszanie dobrego i z?ego”, o którym pisa? inny wielki poeta Czes?aw Mi?osz. Zaproszenie Donalda Tuska, nawet je?li wynik?o tylko z gapiostwa prezydenckich urz?dników czy z ich niedostatecznej umiej?tno?ci przewidywania skutków w?asnych dzia?a?, grozi jeszcze innymi gro?nymi konsekwencjami. Tym razem, konsekwencjami natury politycznej, w pe?ni uzasadniaj?cymi dok?adny przegl?d kadr w kancelarii prezydenckiej. Nie trudno przecie? wyobrazi?, ?e fetowanie by?ego premiera pozostawi mocn? rys? na wizerunku tych wszystkich polityków, którzy przez lata o (dot?d nierozliczonych) winach ekipy Tuska mówili i zmian? tego stanu rzeczy swym wyborcom zapowiadali. I jeszcze co?. Donald Tusk – wspó?autor pierwszego po roku 1989 podej?cia do landyzacji terytorium Polski – sk?adaj?c wieniec na placu Marsza?ka Pi?sudskiego na rok przed setn? rocznic? odzyskania przez Rzeczpospolit? niepodleg?o?ci, przestaje by? nies?awnej pami?ci uciekinierem z Warszawy do Brukseli i legitymizuje w ten sposób swój oczekiwany przez totaln? opozycj? start w wyborach prezydenckich w roku 2020. Czy?by prezydentowi Andrzejowi Dudzie rzeczywi?cie nie zale?a?o na drugiej kadencji? |
||