strona główna arrow o autorze arrow Janusz R. Kowalczyk, krytyk teatralny i literacki, scenarzysta, satyryk i aforysta

Janusz R. Kowalczyk, krytyk teatralny i literacki, scenarzysta, satyryk i aforysta, recenzent teatralny Rzeczpospolitej, redaktor portalu Culture.pl

Waldemar Żyszkiewicz, Taki lajf. Tejk 7.0


Taki lajf. Tejk 7.0 to najbardziej osobisty zbiór wierszy Waldemara Żyszkiewicza. Utwory w nim zawarte mają znaczącą cechę wspólną – zakotwiczenie we wciąż żywej rodzinnej tradycji. Właśnie zakotwiczenie, a nie zakorzenienie, gdyż na kresową (czytaj: tułaczą) przeszłość lwowskiej rodziny poety szczególny wpływ miała, jak pisze w jednym z wierszy, "brudna łapa Jałty".

Wspominając dzieje swoich przodków dał nam autor – z kameralnej perspektywy – poetycko zwięzły opis wygnańczej doli narodu. Nacji wciąż miotanej nieubłaganymi wyrokami historii i nieustannie stawianej wobec przestających ludzkie siły wyzwań. Losy reprezentantów kilku ostatnich pokoleń familii autora pozwoliły mu ukształtować własne, samodzielne miejsce w realiach dzisiejszego świata.


"nie zgadłem burzy

i skąd na ojca czole była

chmura taka gdy tracił

sklep trącony nie wiem

nogą świni czy skrzydełkiem ptaka?”


["Noga świni czy skrzydełko ptaka"]


(...) Najnowsza historia naszego kraju (wiersz datowany jest na rok 1981) znalazła tu celne ujęcie; nie wprost oczywiście – poetyckie, nie dziennikarskie. W mowie wiązanej pióro Waldemara Żyszkiewicza wzdraga się przed stricte publicystycznym nazywaniem po imieniu tego, co można określić jako zbiorowe doświadczenie, czyli de facto dotkliwie nam doskwiera. Czynił to zresztą nieco później jako redaktor "Tygodnika Solidarność" – w pisanych prozą felietonach, komentarzach czy krytykach, a i obecnie, z pozycji wolnego strzelca – w mediach papierowych i elektronicznych.

Kronikarskie zacięcie autora tomu Taki lajf przynosi wiele intrygujących informacji, niekiedy z pogranicza towarzyskiej plotki. W kolejnym mikro-poemacie zbiorku z żartobliwą nostalgią wspomina rytuały, których był świadkiem, albo i uczestnikiem, gdy w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych mieszkał w legendarnym domu literatów przy ul. Krupniczej 22 w Krakowie. To tam właśnie:


"Przy trzepaku Bogusław w metafizyk głębie wiedzie

chętnych słuchaczy. Jaś wraca z Groteski. Roman gdzieś

zagranicą, Zbyszek w Ameryce… Pisarze już nie mają

odczytów w fabryce. Nie ten czas nie to miejsce.


Dotąd rządził tym wieczny

krakowiak napowietrzny. Lecz dziś?


Bronek już dawno temu wodę po Miłoszu przestał

dzielić pomiędzy wybranych kolegów."


["Krakowiak napowietrzny"]



czytaj całość w portalu Culture.pl