strona główna arrow nowości w witrynie arrow Anioł z babcinej toaletki
Anioł z babcinej toaletki

pamięci U.H.


Najpierw mignęła jej roześmiana twarz i stylowe
skrzydełka wokół głowy. Zwiewne tiule
w lustrach sali balowej skrzyły się kardynalską
czerwienią, szyfony koiły oczy zielenią
Veronese’a.

Gwar przycichł: może za sprawą niepokojącej
puszystości skrzydeł? Może strój niecodzienny
zgasił błahe słowa?
                                  Gdy weszła
otoczyła ją aura niezwykłości. – Ach, to Anioł
Zwiastowaniec – odparła z niewinną minką
na pytanie o kostium.

Rola posłańca zawsze trudna gdy skrzydła
sprzed wieku: z babcinej toaletki albo
wręcz z teatru. O Ewie z raju wygnanej
współcześni nie myślą.
                                        Rozgorzały
na nowo spory i rozmowy. Ładna buzia
wciąż droższa nad anielskie pienia
chochlik w oczach ważniejszy
od brzemiennych słów.


*

Minął bal, szkoła. Weszła w życie młoda suwerenna.
Aż stanął przed nią diablik z trąbką, właściwie chucherko
wyrastające z lęków niewielkiej mieściny.
Na krakowskim balkonie przejmujące dźwięki: przeciw miastu
i państwu żeby uwieść świat. Szukając desperacko twórczej
tożsamości głodny uznania diablik był gotów na wszystko:
furda tradycja precz z konwencją żadnych ograniczeń.

Free w życiu i na scenie – zawładnął jej czuciem, lecz uważał
że to ona owładnęła nim. Że niemal go połknęła razem z jego trąbką.
Złotą i połyskliwą wtedy najcenniejszą.

Dlatego ich uczucie nie przetrwało próby. Ten związek się nie udał
chyba nie miał szans. Bo diabeł ( jeśli nawet nieprawdziwy)
nie wytrzyma z aniołkiem (nawet z babcinej toaletki).

Zresztą to było dawno i nieprawda.


*

Ula, Ula, Uleczka uleciała duszyczka
hen w górę z Aniołami z miejsca
gdzie ulicami dobrze przed ponad wiekiem
wśród społecznych niesnasek
raczej w dzień niż z wieczora
w tłumie figur i masek
Chrystus wjeżdżał do miasta
w cierpkiej wizji Ensora.





2013/2014