strona główna arrow poezja arrow Noga świni czy skrzydełko ptaka
Noga świni czy skrzydełko ptaka

1.

Gdym się rodził
w czterdziestym siódmym
to mówią po latach
że wielki ruch w przyrodzie
był. A zwłaszcza w lasach
matecznych zdolnych płaszczem
jak szynelem okryć
dochować tajemnicy.
Kto tam wtedy hasał
trudno dziś dociec. Pod czyim
mech się giął ciężarem?
Kto trop w trop za kim
w jakim celu pod jakim
sztandarem czy też celu
pozorem wiedziony? Stąd
niepewność nasza z czyjej winy
dreszcz lasu gałązki szelest
ostatni i przyczyna jaka:
była to noga świni
czy skrzydełko ptaka?


2.

Nieco później
gdym ze swoich pierwszych słów
wyrastał patrząc ciekawie
na skrywaną twarz małego miasta
z okna pierwszego piętra
zwykłej kamienicy która
na wprost kościoła przy głównej
ulicy stała między pochodem
procesją i marszem parami –
gdym nie pojmując jadu kropli
w męczonym eterze
wielbiąc wyścig kolarski
lub to że żołnierze
kroczą – kroczyli popod oknem
czwórkami jak trzeba
choć się nie wybierali
na razie do nieba –
nie zgadłem burzy
i skąd na ojca czole była
chmura taka gdy tracił
sklep trącony nie wiem
nogą świni czy skrzydełkiem ptaka?


3.

Dwie śmierci wspomnę potem
dom co w niebo wzlata
w Warszawie. Zdjęcia w Przekroju
u początków lata pełne ludzi
i haseł zbyt prostych w wymowie
dla dziecka. Jeszcze zaraz
jedzie pogotowie. Zupełnie nie to
z serii poczytaj mi mamo z całkiem
innej. Jeszcze w Poznaniu babcia
dziadek niby jest tak samo
lecz pór roku splątanie
pamiętam w wyniku. Kto wcześniej
o odwilży słyszał w październiku?
Miast zimy tchnienie wiosny.
W przyrodzie – rewolucja taka
nie trwa długo. Więc znikła jak
noga świni czy skrzydełko ptaka.


4.

Dni nabrały rozmachu.
Życie mnie popędza.
Czas wchłonął szkołę
koszykówkę angielski i księdza
oddalił od rodziny
do innego miasta
na studia. Włosy rosną
a we mnie narasta
kult muzyki Beatlesów.
Ruchy młodzieżowe głowę
dumnie podnoszą tymczasem
na głowę coraz większy
przypada przydział owłosienia.
Złe czasy dla fryzjerów.
Młodych opromienia kwiat
kolor i ornament. Publicysta Lovell
taki krakowski Groźny
z późnych sześćdziesiątych
podnosi lament – złych
tępiąc wychwalając godnych –
żeby wszystkich uczesać.
Wkrótce się udało.
                                         Najpierw
wrzące głowy skropiono
zimną wodą koło Barcelony
czupryny przeczesano. Była
z tego draka. Użyto – nie
pomnę już – nogi świni
czy skrzydełka ptaka.


5.

Asceza wyszła z mody.
Zniknęli hippiesi.
Skłoniła się konsumpcja
spokornieli cisi. Ludność
dosiadła fiata szturmując
ulice. Młodzież poszła na zachód
Hutę Katowice budować. Pod Radomiem
zakręt ostro wzięty Wielki Piotr
niewzruszony Chrystus z krzyża
zdjęty. Sposobem gospodarskim
wszczęto budowanie zmieniono
nazwy tekst podziałkę banknoty
i branie wielkie się rozpoczęło.
Włodarzem się poczuł każdy
kto chciał mógł miał mieć
brał co tylko zoczył.
Przy tym zapamiętaniu
przyszła chwila taka:
z miski znikła
wpierw noga świni
wnet skrzydełko ptaka.


6.

Aż nadszedł miesiąc cierpień
– ukłon dla Kajzara –
co próżno usta wyrzec pióro
opisać się stara:
przyszedł czas wielki
znowu gdy znużone ciało
jednym duchem rozkwitło
głosem zawołało gromkim
a wspólnym. Wreszcie Orłem
uleciało i Jastrzębiem
w przestworza od ziemi
od siebie by przeglądnąć się
w morzu po dwakroć i w niebie
by stamtąd dojrzeć
cóż to w pół kroku przed nim
niestrudzenie lata:
czy raczej noga świni
czy skrzydełko ptaka?



(1981)