strona główna arrow o autorze arrow Jerzy Niemczuk, prozaik, scenarzysta, autor książek dla dzieci

Jerzy Niemczuk, prozaik, scenarzysta (m.in. „Ranczo”), autor książek dla dzieci („Przygody Zuzanki”)

WALDEMAR ŻYSZKIEWICZ, Nazwij to nowy radosny dzień, Kraków 1980, WL, s. 61, zł 10.


Książka tego trzydziestotrzyletniego poety jest debiutem późnym, ale nie spóźnionym. Na to co dobre, nigdy nie jest za późno. Mógł Żyszkiewicz w ciągu ponad dziesięciu lat, jakie upłynęły od jego debiutu prasowego, wydać trzy książki, które byłyby kolejnymi etapami poetyckiego dojrzewania. Zamiast tego wydał jedną, za to od razu dojrzałą i oryginalną. Przypuszczam, że za oryginalność zapłacił długim czekaniem. Jest ona pożądana, gdy jej nie ma, ale skoro się już zdarzy, staje się raczej podejrzana. Żyszkiewicza podejrzewano o prozę.


Wprzągł on bowiem do poezji język dyskursu, nagromadził dziwnych metafor: „gatunkowy sen”, „zasiłek językowy”, „ubezpieczenie wyobraźni”, „przydziały pamiątek narodowych po niskich cenach wzruszeń” etc. Do poetyckiej publicystyki recenzenci zdołali się już jako tako przyzwyczaić, ale Żyszkiewicz w ramach Nowej Fali uprawia rodzaj przewrotnie pointowanego lirycznego felietonu. Poezja Żyszkiewicza podszyta jest nieufnością wobec słowa namaszczonego i w pewnej mierze wyrasta z niemożności patosu, z niewiary w posłannictwo słowa. W „Demokratycznym who is who” pisze:


Myślałem
że ja będę usta społeczne
bo miałem ucho językowe
namiętna rzeczywistość chciała inaczej
dała mi usta językowe
więc jestem ucho
                        społeczne
wszystko się pomyliło
zdradziłem puentę


Świadomość tej cierpkiej prawdy stała się udziałem całego pokolenia. Poezja broni się więc ironią: nazwij to Nowy Radosny Dzień / a będziesz miał czego potrzebujesz / bo ta całość w takim zestawieniu znaczy / ani nowy / wcale nie radosny / i jeszcze nie dzień.



[Nota recenzyjna, autorstwa Jerzego Niemczuka, opublikowana w tygodniku „Kultura” w roku 1981]



Skan publikacji