strona główna arrow na gorąco arrow Ziemi Niebo, Niebu Ziemia...

23 lipca 2014

Ziemi Niebo, Niebu Ziemia...

Porządek niebieski różni się od doczesnego. Ale to nie znaczy, że można je mieszać lub jeden zastępować drugim.

Hierofant i żałobnicy

Paweł Zyzak skomprymował dzieje narodu z historią prywatną, wręcz osobistą. Smutek
i refleksje po śmierci szkolnego kolegi, który zginął w lotniczym wypadku, poddał rodzajowi generalizacji. Zrobił to, łącząc w swym tekście z „Gazety Obywatelskiej”, całkiem arbitralnie, pozamerytorycznie, tragedię jednostkowego losu pilota – człowieka dobrego, jak napisał – z pogrzebem Wojciecha Jaruzelskiego, persony publicznej, która negatywnie zaciążyła na losach milionów Polaków.

I historykowi, który jak mało kto potrafił rozpoznać małość Lecha Wałęsy, wyszło z egzystencjalnego namysłu, że protesty przeciwko pochowaniu zbrodniarza w Kwaterze Zasłużonych na wojskowych Powązkach stanowiły „pozbawione refleksji i graniczące z profanacją zakłócenie powagi wędrówki transcendentalnej”.

Panie Pawle, transcendentalna wędrówka duszy to coś całkiem innego niż złożenie urny z prochami na cmentarzu. I obecność zasłużonych towarzyszy generała Wojciecha, niewiele tu zmienia. Podobnie jak fakt, że w roli Hierofanta wystąpił sam Aleksander Kwaśniewski.

O profanacji też mowy być nie może, bo świecko-militarny rytuał z urną nie miał żadnego wymiaru świętości. Wbrew upowszechnianej sugestii o mającym się dokonać nawróceniu Jaruzelskiego, ani prywatna msza za duszę w katedrze, ani uroczystość na cmentarzu nie spełniały jasno określonych wymogów obrzędu katolickiego. Można najwyżej mówić o zakłóceniu pochówku osoby, która sposobem uniknęła doczesnej sprawiedliwości.

Sam Pan napisał, że być może „spryciarzowi upiekło się na wieczność”. Tego istotnie nie wiemy, ale oprócz porządku wieczystego obowiązuje także porządek ziemski, doczesny. I dzięki niezłomnym protestującym na Powązkach, właśnie dzięki tym, którzy nie chcieli zapomnieć o ofiarach „spryciarza”, nie ciąży na nas jako na narodowej wspólnocie grzech zaniechania. Tylko dzięki nim.

Niezłomni, którzy pamiętali

PS Szczerze mówiąc, wolałbym nie być zmuszony do napisania tego tekstu.


wPolityce_blog Waldemara Żyszkiewicza