strona główna arrow o autorze arrow Tadeusz Złotorzycki, pisarz i podróżnik, kiedyś krytyk, dziś happener interwencyjny, pretendujący do

Tadeusz Złotorzycki, pisarz i podróżnik, kiedyś krytyk oraz recenzent, dziś happener interwencyjny, pretendujący do tytułu króla wrocławskiego Rynku

Dwa okna – dwa światy

(...) Szwecja Waldemara Żyszkiewicza to nie tylko kraj: to także inny stan duchowy, inna rzeczywistość wewnętrzna, w której pewne zjawiska, widziane z odległości, tracą swoją grozę, swój przytłaczający ciężar, spod którego nie sposób się wyrwać. Stają się nie tylko mniejsze, ale też i trochę śmieszne, choć ciągle wiszą nad głową, ciągle o sobie dają znać:


Wącham powietrze łowię spokój
zaczynam rozumieć jak z tego oddalenia Hegel
staje się myślicielem dowcipnym (Brecht).
Można dodać: w tej optyce
heglizm to filozofia doprawdy pocieszna (ja).
Wącham powietrze i nagle myśl:
co ja tu robię rewolucjo... na ławce w parku?

(Śpiewy w samotności)


Doświadczanie świata przez doświadczanie stanu duchowego jest (także) doświadczaniem samego siebie. Jest to też doświadczanie Nibylandii, która niekiedy stara się imitować pewne zjawiska istniejące w dalekiej Szwecji, przekształcają się w dyskurs między tym, co prawdziwe, rzeczywiste a pozorne.


(...) Pojawiają się w tomiku Żyszkiewicza postacie emigrantów, kobiet, już nie młodych, ale jeszcze nie starych, a które chętnie manifestują swoją niezależność i korzystają ze swobody obyczajowej. Ale sens zawarty w tych opisach jest ukryty w ciągłym i bardzo dyskretnym przywoływaniu Nibylandii, być może, że byłby nawet nieczytelny dla opisywanych postaci, które może są fikcyjne, może prawdziwe, ale które przebywają w stanie duchowym zwanym Szwecją:


Jestem
bezpośrednia. Nazwisko
noszę spokrewnione z karłem.
Zatem wybieraj:
u mnie czy u ciebie?
(...)
dlatego prosto pytam:
chcesz się ze mną kochać?
Jeśli tak zdejmuj wszystko
i bez ceregieli. Jeśli nie
nie ma sprawy lecz zostań i tak
wskakuj w łoże. Dość miejsca
przecież w tej pościeli dla dwojga
co chcą tylko obok siebie spać.

(Synnöve, 34, przedszkolanka)


Zaproszenie może być miłe i można z niego przez jakiś czas korzystać, tym bardziej że nie wiadomo, kiedy zdarzy się okazja do ponownego wyjazdu...



[fragmenty recenzji zbioru „Nazwij to Nowy Radosny Dzień”, opublikowanej w „Nowych Książkach”, około roku 1984]



Skan publikacji