strona główna arrow na gorąco arrow Rybicki, Wszołek  nie róbcie za pierwszą naiwną

16 maja 2013

Rybicki, Wszołek – nie róbcie za pierwszą naiwną

Adam Michnik poglądów nie zmienia. Osławioną już i ośmieszoną akcją Możeł strzelił sobie w kolano, dlatego podejmuje teraz próbę odzyskania młodej, czyli naiwnej publiki.


Choć od chybionego wygłupu z czekoladowym kurakiem minęły już prawie dwa tygodnie, ulotkowe śmieci walają się po dachach, zakamarkach, podwórkach i ulicach ścisłego śródmieścia Warszawy do dziś. W innym kraju, przy normalnych władzach komunalnych miasto byłoby dawno wysprzątane, a kwotami z rachunków za wynajęcie firmy, która by się tym zajęła, byłoby już obciążone konto Agory. Trochę inaczej wyglądałaby sytuacja z Trójką, bo to radio publiczne, z pieniędzy publicznych finansowane. Ale jakoś i z tym by sobie poradzono.

Antykomunistyczny Manifest redaktora Michnika, który tak poruszył dwóch znanych blogerów Salonu 24, jest zaadresowaną do ludzi młodych, jeszcze niedoświadczonych
i politycznie naiwnych próbą pozyskania nowego generacyjnie kręgu odbiorców medialnych produktów Agory. Ni mniej, ni więcej.

U osób pamiętających np. słynne poznańskie spotkanie, które skutkowało zarówno uwiarygodnieniem się Kwaśniewskiego w oczach nadmiernie ufnych Polaków, jak i skasowaniem w drodze powrotnej służbowej lancii, podobnie jak u osób, które pamiętają jego słynny paryski apel „Odpieprzcie się od generała” czy wciąż jeszcze mają przed oczyma ukradkowe wsiadanie tuza opozycji do wozu Jerzego Urbana w jedną z rocznic stanu wojennego – Adam Michnik niewiele już wskóra. I on dobrze o tym wie. Ale czas płynie, rośnie nowe pokolenie, które można i (z punktu widzenia Czerskiej) należy poddać twórczej oraz postępowej lemingizacji. Więc, czemuż by nie?

Dla tych, którzy są adresatem umizgów Michnika, młody niepokorny poeta Grzegorz Przemyk jest kimś pokoleniowo bliskim. Maturzysta-buntownik, krytyczny wobec rzeczywistości, zakatowany przez opresyjną władzę... Z marketingowego punktu widzenia „przejmujący tekst w Gazecie Wyborczej” autorstwa Adama M. to strzał
w dziesiątkę.

Oczywiście dobrze, że Wszołek i Rybicki przypominają, co Adam Michnik mówił i pisał wcześniej o najwyższych funkcjonariuszach PRL-u, jak apelował do ich ofiar o fałszywie pojęte chrześcijańskie miłosierdzie, jak skutecznie wpłynął na myślenie szerokich grup czytelników swojej gazety. Trzeba też stale przypominać, że w praktyce znacznie ułatwiło to politykom zablokowanie dekomunizacji, a podjętą zbyt późno i z oporami lustrację sprowadziło do mało przydatnej, a często samoośmieszającej się karykatury.

Jednak ostatni akapit listu Rybickiego i Wszołka do Michnika, z dramatycznymi pytaniami – Czy w końcu zrozumiał Pan swój błąd? Czy zmienił poglądy? – i z końcową deklaracją szacunku (zapewne czysto kurtuazyjną) dla adresata sprawił, że niemal odruchowo postanowiłem odezwać się do Kolegów Blogerów z sugestią, którą umieściłem w tytule.