strona główna arrow na gorąco arrow Merkozy górą. Klapa Tuskorskiego

18 grudnia 2011

Merkozy górą. Klapa Tuskorskiego

Przeczytałem właśnie krótką analizę wyników niedawnego szczytu unijnego, którym zachwyciły się media mainstreamowe, donosząc o bezprzykładnych sukcesach ekipy Donalda Tuska. Z tą oficjalną propagandą sukcesu znaczna część blogerów Salonu 24 rozprawiła się, nie bez kozery zresztą, w krótkich żołnierskich słowach. Niestety, jakość debaty w naszym kraju, o ile w ogóle można to jeszcze nazwać debatą, cierpi
z powodu głębokiej polaryzacji stanowisk oraz przyjętej formy polemiki.

Strony sporu przerzucają się najczęściej nieistotnymi dla sprawy cytatami z własnych ulubieńców, którym przeciwstawiają sprytnie dobrane wypowiedzi liderów strony przeciwnej. Czy to jest dyskusja? Najwyżej pozorowana, bo epitety stają się coraz bardziej obelżywe, a towarzyszy temu zero myślenia, zero merytorycznej argumentacji.

Chcę tu od razu zaznaczyć, że żadnej symetrii w partyjnej wojnie polsko-polskiej na wzajemne wyniszczenie nie widzę. Jedna strona bowiem realizuje przykryte pijarowską pianką interesy grupowe, które z pewnością Polsce nie służą. Druga – deklaruje wprawdzie obronę suwerenności i niepodległości, ale praktyczne skutki jej politycznego imposybilizmu też ku niczemu dobremu państwa ani kraju nie prowadzą.

Warto może zatem zapoznać się z wyważoną, nienapastliwą, lecz za to kompetentną oceną tego, co w istocie dokonało się niedawno w Brukseli. Autorem tej ekspertyzy, nazwanej briefem programowym, jest jeden z blisko pół setki ekspertów Instytutu Kościuszki, think tanku założonego w roku 2000 i znanego wcześniej pod nazwą Instytut Integracji Europejskiej.

Wśród ekspertów IK pojawia się kilka nazwisk znanych w skali kraju, takich jak choćby Przemysław Żurawski vel Grajewski, Krzysztof Szczerski czy kolega bloger z S24 Witold Repetowicz. Przeważają w IK ludzie młodzi, nieraz nawet bardzo młodzi. Jeden ze stażystów instytutu deklaruje nawet, że w wolnym czasie „pisze wiersze i tańczy rock’n’rolla”. Ale młodość kadr to w tym przypadku chyba tylko atut.

Jak zatem ocenia skutki szczytu UE w dniach 8-9 grudnia 2011 Tomasz Grzegorz Grosse, profesor w ISP PAN, ekspert Instytutu Kościuszki, specjalista w zakresie polityk gospodarczych Unii Europejskiej, rozwoju regionalnego, prawa wspólnotowego i zarządzania w administracji publicznej? Czy wyciąga z tego, co się stało, jakieś zaskakujące wnioski?
Nie, wręcz przeciwnie.

Jeśli coś może zaskakiwać, to jedynie fakt, że wnioski autora ekspertyz robionych
dla Sejmu RP, Ministerstwa Gospodarki oraz Ministerstwa Rozwoju Regionalnego,
czyli osoby traktowanej przez instytucje państwa jako znawca przedmiotu, właściwie
w całej rozciągłości pokrywają się z intuicyjnymi i zdroworozsądkowymi – ale na pewno pozbawionymi kompetentnych, merytorycznych uzasadnień – wnioskami licznych
PT. blogerek i blogerów Salonu 24.

W zakresie reform antykryzysowych i prób stabilizacji rynków finansowych szczyt – pisze w ekspertyzie dla IK Tomasz Grzegorz Grosse – przyniósł „rezultaty umiarkowane
i rozczarowujące”.

Zdaniem autora briefu, perspektywa reform instytucjonalnych w strefie euro marnie
się przedstawia, gdyż nie powołano podczas szczytu „brakujących w unii walutowej instytucji federalizmu fiskalnego: uwspólnotowienia podatków oraz instrumentarium poprawiającego wzrost gospodarczy oraz konkurencyjność w najsłabszych gospodarkach Eurolandu”.

Ani przyjęte narzędzia, ani kwota 200 mld euro wzmacniająca MFW z przeznaczeniem na ratowanie Eurolandu nie są, w ocenie prof. Grossego, wystarczające. Inwestorzy finansowi nie zostali uspokojeni, widać raczej „sygnały wskazujące na zainfekowanie kryzysem całej strefy”. Co więcej, „słabość działań podjętych na szczycie UE zapowiada dalszą eskalację kryzysu na rynku zadłużenia publicznego w Europie” – uważa ekspert.

Jeszcze mocniejszą wymowę ma ocena pozafiskalnych skutków grudniowego szczytu, którego głównym celem było „wzmocnienie kierunków integracji europejskiej zgodne
z interesami dwóch dominujących państw” – pisze politolog z ISP PAN, oceniając,
że propozycje Paktu Euro Plus poprawiają pozycję gospodarczą Niemiec i Francji, zwiększając zarazem ich konkurencyjność wobec innych członków EU. – „W nowej formule współpracy nie wszystkie państwa będą równie suwerenne – większa swoboda podejmowania decyzji dotyczy wiodących w ramach tej współpracy Niemiec i Francji”.

Tomasz Grzegorz Grosse podkreśla w ekspertyzie, że wbrew wcześniejszym zapowiedziom nie powołano żadnych instytucji, które przekształcałyby Unię w strukturę federacyjną, ani nawet takich propozycji podczas szczytu nie dyskutowano. Dlaczego? Bo w żaden sposób – wyjaśnia ekspert – nie pasowałyby one do „koncepcji zmian polityczno-ustrojowych lansowanych przez Francję i Niemcy. O jakiej federacji myślano – dobitnie podsumował komisarz UE i były długoletni minister rządu francuskiego Michel Barnier: Nie ma narodu europejskiego, dlatego powinniśmy raczej mówić o prawdziwej federacji państw narodowych”.

Cierpko brzmią też uwagi o rozziewie między deklarowaną potrzebą przeciwdziałania „Europie dwóch prędkości” a zrealizowaną podczas szczytu faktyczną taktyką polskiego rządu. Donald Tusk przystał bowiem na pogłębianie integracji europejskiej w ramach współpracy międzyrządowej, zamiast bronić, jak wcześniej zapowiadał, dotychczasowej metody wspólnotowego działania w ramach 27 państw członkowskich UE.

Angażowanie się strony polskiej w ratowanie euro i wsparcie dla wszelkich inicjatyw niemieckich, zdaniem eksperta IK, wynikły z przyjętej przez rząd taktyki, której celem nadrzędnym było „znalezienie się za wszelką cenę przy stole negocjacyjnym, nawet kosztem podrzędnej roli politycznej i przy wysokim ryzyku obniżenia konkurencyjności narodowej gospodarki”.

To raczej miażdżąca ocena wysiłków tandemu Tusk-Sikorski. Owszem, bardzo powściągliwa w sposobie, ale naprawdę mocna w rzeczy. Wydaje się jednak,
że prężący wciąż pijarowskie bicepsy Tusk w pełni sobie na nią zasłużył.


Czytaj pełny tekst ekspertyzy