strona główna arrow kultura arrow Jubileuszowy laur dla poety

To już dziesiąta edycja Nagrody im. Mackiewicza. Tym razem kapituła postawiła na poezję poszukującą prawdy o historii, Bogu i człowieku.

Jubileuszowy laur dla poety

Gdański poeta Wojciech Wencel nie krył zadowolenia z przyznanej mu nagrody_fot. Tomasz Gutry

– Gdy 93 lata temu polska niepodległość zaczynała się od rozbrajania Niemców w Warszawie, to nikomu do głowy by nie przyszło, że po latach znajda się tacy, którzy zechcą czcić jej rocznicę, sprowadzając tu Niemców i uzbrajając ich przeciw rodakom. Nie zdołali wprawdzie w ten sposób zatrzymać Marszu Niepodległości, ale udało się im zakłócić uroczystość jubileuszowej edycji Nagrody Literackiej im. Józefa Mackiewicza
– powiedział Rafał Ziemkiewicz, przepraszając za swoje blisko godzinne spóźnienie.

Nie tylko on miał problemy z dotarciem na Krakowskie Przedmieście, bo południowa część miasta została odcięta od Śródmieścia. Mimo trudności, publiczność wiernie od dekady towarzysząca uroczystościom wręczania Mackiewiczowskiego lauru nie zawiodła.

– Widzę wiele osób, które są z nami od początku, ale szczególnym optymizmem napawa fakt, że „Dom Literatury” gości dziś też wielu młodych, w tym uczniów
z Liceum im. św. Tomasza z Akwinu w Józefowie – mówił na powitanie Stanisław Michalkiewicz.

Jak co roku, werdykt ogłosił Marek Nowakowski. Przewodniczący kapituły przypomniał najpierw tytuły i nazwiska autorów wszystkich dziewięciu nominowanych książek, a potem przedstawił laureatów dwóch wyróżnień: Szczepana Twardocha, młodego, 32-letniego prozaika ze Śląska (za powieść „Wieczny Grunwald”, wydaną przez Narodowe Centrum Kultury), oraz urodzonego przed 64 laty w Warszawie prozaika i eseistę Janusza Węgiełka (za powieść „Wiślany szlak”, opublikowaną
przez Regionalne Towarzystwo Powiślan).

Grunwald zza końca czasów

Szczepan Twardoch, mimo młodego wieku, ma na swym koncie trzy wydane powieści, trzy zbiory opowiadań oraz wydane przed rokiem eseje „Wyznania prowincjusza”, a więc jest – jak orzekł w laudacji prof. Maciej Urbanowski – twórcą pracowitym. Proza Twardocha wyrasta z SF, ale łączy w sobie cechy powieści politycznej, psychologicznej i zwłaszcza historycznej.

„Wieczny Grunwald” trudno zaklasyfikować: historia przemieszana jest tu
z fantastyką, beletrystyka spleciona z traktatem, a realistyczna wierność szczegółowi służy konstruowaniu obrazów wizjonerskich. Bohater powieści, Paszko, syn Kazimierza Wielkiego i zgwałconej mieszczanki, mieszaniec krwi polskiej i niemieckiej, ginie podczas bitwy pod Grunwaldem. Nie przestaje jednak istnieć, lecz nadal żyje i wciąż umiera na polach wszelkich następnych bitew, aż do końca dziejów, kiedy to antropiczni polscy rycerze udatnie walczą z człekokształtnymi rycerzami niemieckimi.

– Fantasmagoria Twardocha na temat Matki-Polki, napisana mocno stylizowanym językiem, sięgającym od staropolszczyzny aż po zdehumanizowaną polszczyznę kresu czasów, to gorzka lektura. Ale jej mądry sceptycyzm jest nam równie potrzebny, jak dające ukojenie optymistyczne wizje. Dlatego wybaczam autorowi nawet to, że mój ukochany Kraków przyrównał do nadętego balonu
pełnego nieczystości – kończył prof. Urbanowski.

Dziękując za wyróżnienie, Szczepan Twardoch podkreślił artystyczne walory pisarstwa Józefa Mackiewicza.

– Komunizmu właściwie nie pamiętam, więc antykomunizm jako postawa nie jest dla mnie aż tak ważny. Od Mackiewicza, który uważał, że Wilno pozostaje miastem wilnian, uczyłem się rozumienia własnej małej ojczyzny, czyli przestrzeni, którą się ogarnia wzrokiem, gdy człowiek wejdzie na wzgórze koło domu. Ziemi, w której
od pokoleń spoczywają nasi przodkowie – powiedział laureat ze Śląska.

Wisłostradą do polskiej duszy

O drodze życiowej i twórczości drugiego z wyróżnionych mówił prof. Tomasz Burek. Krytyk scharakteryzował początki twórczości Janusza Węgiełka, uhonorowane niemal zaraz na starcie prestiżową nagrodą Fundacji Kościelskich. Mówił o wydanej w początkach lat 90. „Pochwale szpiega”, którą nazwał esejem o cynicznej osobowości
i cynizmie. Wreszcie przypomniał, że pisarz zniknął później z pejzażu literackiej Warszawy, bo zajął się odziedziczonym po teściach sadem, położonym w malowniczych, zniszczonych ostatnio przez powodzie rejonach Powiśla Lubelskiego.

Przedstawiając wyróżnioną książkę (pisaliśmy o „Wiślanym szlaku” w „TS” numer 35/2010), prof. Burek podkreślił złożoną konstrukcję powieści, która precyzyjny opis realiów łączy z baśniowością i magicznością, a w romansowy, sensacyjny, wręcz awanturniczy zakrój zręcznie włącza dyskurs o problemach naszej współczesności.

Atutem prozy Węgiełka jest galeria zróżnicowanych i świetnie skontrastowanych postaci, z których na pierwszy plan wybija się Martyna Turska, kobieta zmysłowa, suwerenna, zaborcza i przemożna. Atmosfera duchowa, wielowątkowość i epicki charakter narracji sprawiają, że autor w objętościowo niewielkim „Wiślanym szlaku” stworzył świat powieściowej pełni.

– Odtworzenie praścieżki, którą niegdyś wydeptali flisacy, nie miałoby sensu gospodarczego czy militarnego, lecz mogłoby odsłonić podróżnemu tajemne oblicze Polski. Tu nie idzie o wylanie asfaltem kilkusetkilometrowej wstęgi – tłumaczył
prof. Burek. – Gra toczy się o najwyższą stawkę, o los i tożsamość narodu, bo jeśli nie zdołamy na nowo odkryć Wisły, matki naszych rzek, to stracimy ją na zawsze.

Głos z otchłani dziejów


– Słowo poetyckie tym różni się
od języka prozy, czym sprężone powietrze
od powietrza, którym oddychamy na co dzień. To sprężone ma w sobie energię zdolną poruszać maszyny czy skruszyć przeszkody.
I właśnie taką energię niesie ze sobą wielka poezja, do której zaliczam tom „De profundis” Wojciecha Wencla, laureata dziesiątej edycji Nagrody Literackiej im. Józefa Mackiewicza
– mówił Rafał Ziemkiewicz, uzasadniając tegoroczny werdykt kapituły. – Mała książeczka, krótkie strofy, ale lektura na długie miesiące.
Bo są w tych wierszach ogromne emocje, jest dyskusja z wielką polską tradycją.

Poświęcone ofiarom tragedii smoleńskiej, ofiarom ludobójstwa katyńskiego i wołyńskiego wiersze Wencla, poetycki hołd złożony przez poetę Powstańcom Warszawskim, Żołnierzom Wyklętym, ofiarom ubeckich kazamat – są próbą zgłębienia duchowego sensu polskich dziejów.

– To poezja obywatelska, patriotyczna, wyrastająca z tradycji romantycznej,
ale w swej najgłębszej warstwie na wskroś polityczna, dlatego laur Mackiewiczowski słusznie jej się należy – puentował Ziemkiewicz.

A Wojciech Wencel, dziękując za nagrodę, powiedział: – W czasach, gdy większość Polaków pragnie uciec od swego wspólnotowego losu, musimy pozostać świadkami naszej własnej historii. Zwłaszcza tych jej bolesnych epizodów, które nie mieszczą się w infantylnej, życzeniowej wizji projektantów nowej Europy.

„Tygodnik Solidarność” nr 48, z 25 listopada 2011