Mszą polową i złożeniem kwiatów pod pomnikiem Czerwca ’76 uczczono w Ursusie rocznicę robotniczego zrywu sprzed 35 lat. W drugiej części obchodów, w ośrodku kultury Arsus, po koncercie pieśni patriotycznych i wręczeniu uczestnikom tamtych wydarzeń pamiątkowych statuetek, zaproszono wszystkich na poczęstunek.

Znów gorzki czerwiec dla Ursusa


Kilkaset osób wzięło udział w mszy św. polowej, odprawionej w ostatnią niedzielę czerwca, przy pomniku robotniczego buntu w Ursusie. Uczestników
i świadków tamtych wydarzeń, pracowników, związkowców z Solidarności, poczty sztandarowe, duchowieństwo, parlamentarzystów, przedstawicieli administracji państwowej oraz władz samorządowych powitał Andrzej Kierzkowski, przewodniczący KZ „S” w Ursus sp. z oo., kiedyś Zakłady Mechaniczne Ursus.

Wystąpienia robotników w Ursusie, Płocku i Radomiu, które były odpowiedzią na ogłoszoną przez ówczesne władze drastyczną podwyżkę cen, zostały z właściwą komunistom bezwzględnością stłumione. Przewodniczący ursuskiej „S” przypomniał,
że 300 osób wtrącono do więzień, a dalsze 700 ukarano natychmiastowym wyrzuceniem z pracy.

– W 35. rocznicę czerwcowych wydarzeń chcemy przypomnieć ich bohaterskich uczestników, którzy za swą odwagę oraz determinację płacili utratą pracy i wolności, byli brutalnie bici na tzw. ścieżkach zdrowia, a nawet, jak ks. Roman Kotlarz, stracili życie – mówił przewodniczący Kierzkowski.

Nie samym chlebem


Uroczystej koncelebrze, sprawowanej na polowym ołtarzu w bezpośredniej bliskości pomnika, przewodniczył kardynał Kazimierz Nycz. Metropolita warszawski podkreślił w homilii, że w sprowokowanym przez podwyżki proteście szło jednak
o wartości znacznie ważniejsze niż sprawy czysto materialne, bytowe.

– W strajkach w Ursusie, Radomiu i Płocku wzięło udział blisko sto tysięcy ludzi, upominając się przede wszystkim o godność człowieka pracy, prawa rodziny, o wolność osoby, ale też narodu – mówił kardynał Nycz.

Wprawdzie protest został brutalnie stłumiony, jednak pomoc, jakiej udzieliła wtedy robotnikom inteligencja, stała się dla ciemiężonych Polaków zachętą
do międzyśrodowiskowej solidarności i doprowadziła do powstania Komitetu
Obrony Robotników.

– W latach 1976–1980, w podziemiu, trwała prawdziwa intelektualna walka
o wolność Polski. I ta walka, wsparta wyborem Jana Pawła II i umocniona jego pielgrzymką z roku 1979, doprowadziła do powstania NSZZ Solidarność – powiedział metropolita. – Trzeba nam wracać do tamtej jedności.

Dziś znowu mówią o warchołach

List Bronisława Komorowskiego, skierowany do uczestników ursuskich uroczystości, przeczytał prezydencki doradca ds. społecznych Henryk Wujec. Dawny opozycjonista już od siebie dodał, że kilkoro spośród inicjatorów akcji pomocowej sprzed 35 lat jest na placu wśród zgromadzonych i wymienił nazwiska Antoniego Macierewicza, Piotra Naimskiego, Dariusza Kupieckiego, Ireny Wóycickiej oraz własnej żony Ludwiki.

– 35 lat temu robotnicy Płocka, Radomia i Ursusa powiedzieli dosyć. I nie zważając na represje, wyszli na ulice swych miast, żeby upomnieć się o prawa ludzi pracy. Tu, w Ursusie, do strajku przystąpiło ponad 90 proc. załogi – mówił w swym wystąpieniu przewodniczący KK „S” Piotr Duda. – To właśnie w Czerwcu ’76 rozpoczynała się Polska solidarna, która w 1980 doprowadziła do powstania naszego związku, a w kilka lat później do niepodległości.

Przewodniczący Solidarności podkreślił, że nasz kraj, choć niepodległy
i demokratyczny, nie jest niestety wolny od licznych patologii społecznych, które dotykają najsłabszych i najuboższych. Pracownika znów traktuje się przedmiotowo i źle wynagradza. Niesprawiedliwość aż bije w oczy, a szykany i zwolnienia za działalność związkową są na porządku dziennym.



– A kiedy Solidarność upomina się o tych, którzy sami sobie poradzić nie mogą, to mówią o nas „chuligani”, „warchoły”. Słyszeliśmy to już w 1976 roku – puentował Duda.

Kiedy wyschnie morze cierpień

Andrzej Kierzkowski mówił o zagrożeniu, jakim dla firmy o blisko studwudziestoletniej tradycji stało zbycie jej akcji przez Bumar za symboliczną złotówkę. Szef zakładowej „S” przypomniał, że dziś w zakładach, których załoga liczyła kiedyś 16 tys., zostało zaledwie 240 osób.

– Ci ostatni pracownicy, w większości związani z firmą od 35 lat, zostali sprzedani nowemu właścicielowi wraz z zakładem. Czy to liberalizm, czy feudalizm? – pytał z goryczą Kierzkowski.

Od 1945 roku naszym dziejom towarzyszyła walka zbrojna, ale także walka polskich robotników – powiedział w Ursusie poseł Antoni Macierewicz, wspominając wydarzenia sprzed lat.



– To ważne, co robiliśmy wtedy, ale pytanie, czy wartości, którymi kierowaliśmy się wówczas, nadal nam towarzyszą, czy nie zdradziliśmy ich po drodze – zastanawiał się poseł PiS. – Niełatwo świętować ze świadomością,
że ten Ursus, zawsze wierny, został sprzedany za złotówkę człowiekowi, który robił interes na Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego.

Nie jest tajemnicą, że jaskrawa bieda sąsiaduje dziś w Polsce z luksusową konsumpcją na pokaz. Dla tych wszystkich, którym ciężko, którym źle, nie ma innej drogi jak wspólna walka o pracę w kraju, o zatrudnienie na godziwych warunkach. Czy likwidacja kolejnych sektorów przemysłu, wyprzedaż ostatnich firm o znanych w świecie markach prowadzi naszą gospodarkę we właściwym kierunku?

– Wolelibyśmy dialog niż demonstracje uliczne, ale skoro rząd nie chce z nami rozmawiać, to 30 czerwca gromadnie przyjedziemy do Warszawy – zapowiadał
w Ursusie Piotr Duda.

„Tygodnik Solidarność” nr 28, z 8 lipca 2011




Fotorelacja z rocznicowych obchodów w Ursusie