strona g?ówna arrow portrety arrow Karol Wadowita

Chcia? przygarn?? ca?y ?wiat. Nawet w przelotnym kontakcie
potrafi? dawa? ludziom poczucie blisko?ci.

Karol Wadowita

Jan Pawe? II podczas wspomnieniowego monologu w rodzinnym mie?cie w czerwcu 1999 roku


By? dzieckiem swoich czasów, wyrasta? z konkretnego miejsca.
O Wadowicach, w których przyszed? na ?wiat niespe?na trzy miesi?ce
przed osiemnast? decyduj?c?
w dziejach ?wiata bitw?, nigdy nie zapomnia?. Szczegó?y dotycz?ce rodzinnego miasta: topografi? okolicy, nazwy miejsc wa?nych
dla mitologii dzieci?stwa, nazwiska s?siadów, nauczycieli, kolegów,
ze zdumiewaj?c? ?atwo?ci? wylicza?
w 79 lat pó?niej, podczas pami?tnego wieczoru wspomnie?
na wadowickim rynku.

Greka sprzed reformy J?drzejewicza

O niezwyk?o?ci tego spotkania, czasem nies?usznie redukowanego
do wspomnienia o kremówkach z cukierni Hagenhubera, przes?dzi?a zdumiewaj?ca umiej?tno?? prowadzenia poruszaj?cej rozmowy – w istocie wspomnieniowego monologu – wobec rzesz wadowiczan i rodaków zgromadzonych nie tylko tam
na miejscu, ale i z zapartym tchem ?ledz?cych w ca?ym kraju relacj? telewizyjn?.

Wielkiej otwarto?ci papie?a-Polaka sprzyja?a jego fenomenalna pami??,
ale przede wszystkim w?a?ciwa mu swoboda w operowaniu s?owem, i to zarówno
w wymiarze oratorskim, ca?kiem zrozumia?ym u aktora zwi?zanego z Teatrem Rapsodycznym Tadeusza Kotlarczyka, jak i tym jeszcze wa?niejszym, wynikaj?cym
z ogromnej wiedzy o tajnikach ludzkiej duszy oraz najg??bszego zakorzenienia
w polszczy?nie. „Tutaj wszystko si? zacz??o” i po latach skulminowa?o.

Karol Wojty?a, jako ucze? miejscowego Pa?stwowego Gimnazjum M?skiego
im. Marcina Wadowity, oprócz polskiego uczy? si? równie? niemieckiego, ?aciny i greki, któr? z programów polskiej szko?y usun??a tzw. reforma ministra J?drzejewicza, wdra?ana od lipca 1932. Pierwsi absolwenci zreformowanego liceum ?wiadectwa dojrza?o?ci otrzymali w czerwcu 1939. Rocznik Wojty?y sk?ada? egzamin maturalny
rok wcze?niej.

Ostry trening j?zykowy, jakiemu poddawali swych wychowanków ówcze?ni nauczyciele, sprzyja? doskonaleniu pami?ci. Obcowanie z klasyk? – greccy tragicy, rzymscy retorzy, niemieccy filozofowie – rozwija?o intelektualnie i czyni?o dojrzalszym postrzeganie ?wiata. Sposób stawiania problemów, precyzyjny j?zyk i powaga, z jak? robili to ówcze?ni maturzy?ci, a tym bardziej studenci przedwojennych uczelni – dobrze przedstawiony np. w biograficznej powie?ci „Lolek, wujek Karol, biskup Wojty?a” Paw?a Zuchniewicza – wystawia kadrze szko?y ?redniej w prowincjonalnych Wadowicach
jak najlepsze ?wiadectwo.

Dzi? takich profesorów ju? nie ma

A przecie?, ani m?skie gimnazjum w Wadowicach, ani jego dyrektor Jan Królikiewicz, nauczyciel ?aciny i greki, prywatnie ojciec aktorki Haliny Kwiatkowskiej, cz?sto partneruj?cej Karolowi Wojtyle w szkolnych przedstawieniach, nie stanowili jakiego? nadzwyczajnego wyj?tku. „S?ownik podr?czny ?aci?sko-polski”, opracowany przez ?ukasza Koncewicza, wydany we Lwowie w latach 20. zesz?ego stulecia
i wielokrotnie wznawiany, do dzi? uchodzi w?ród fachowców za jeden z najlepszych. Jego autorem jest – jak mo?na przeczyta? na karcie tytu?owej – by?y profesor gimnazjalny guberni lubelskiej.

Wojty?a junior, syn oficera armii austrow?gierskiej, nast?pnie oficera armii polskiej, urodzony w miasteczku, które wówczas liczy?o 7 tys. mieszka?ców, nie mia? ?adnych guwernerów ani prywatnych nauczycieli. Wybi? si? ponad przeci?tno?? dzi?ki przymiotom ducha oraz charakteru, dzi?ki pracowito?ci i uporowi w zdobywaniu wiedzy. Dzi?ki sumienno?ci, któr? lepiej chyba nazwa? wewn?trznym zdyscyplinowaniem, rozeznaniem wagi spraw, wreszcie umiej?tno?ci? zapanowania
nad pokusami wieku dzieci?cego, a pó?niej m?odzie?czego.

Dobrze ilustruj? to drobne, nieistotne z pozoru sytuacje. Lolek, jak nazywali go przyjaciele, nie uznawa? ?ci?gania ani podpowiadania. Nie wynika?o to jednak z pychy prymusa, lecz p?yn??o z g??bokiego przekonania, ?e by?aby to jaka? forma oszustwa, grzech przeciwko uczciwo?ci. Jurek Kluger, bardzo z Karolem Wojty?? od najm?odszych lat zaprzyja?niony, doskonale o tym wiedzia?. Tote? na klasówce z ?aciny, nie radz?c sobie z przek?adem zadanego tekstu, nawet nie próbowa? prosi? o pomoc, tylko wpatrywa? si? w masywne plecy siedz?cego przed nim kolegi. I b?aga? w my?lach
o szans? dla siebie.

Znalaz? j?, gdy kolega na krótko odchyli? si? w bok. Klasówka uratowana.
Ale – co mo?e wa?niejsze, bo dowodz?ce dojrza?o?ci i delikatno?ci uczu? wadowickich gimnazjalistów z tamtych lat – Kluger postanowi?, ?e nawet nie zapyta, czy to by? ?wiadomy gest pomocy czy zwyk?a próba rozprostowania ko?ci, znu?onych d?ugim trwaniem w jednej pozycji.

Przysz?y ?wi?ty

Kartka z napisem „Przysz?y ?wi?ty”, przyczepiona do drzwi pomieszczenia,
w którym podczas studiów na polonistyce Wojty?a cz?sto si? uczy?, to wcale nie przejaw ducha proroczego ówczesnych wychowanków krakowskiej Alma Mater,
lecz m?odzie?cze wyz?o?liwianie si? nad lubianym, jednak – jak s?dzi?o wielu kolegów – przesadnie pilnym studentem. A przecie? kardyna? Andrzej Maria Deskur, zaprzyja?niony z pó?niejszym papie?em od czasów ich wspó?pracy w powojennym Bratniaku, w?a?nie to przypomnia? sobie w dniu uroczysto?ci pogrzebowych na placu ?wi?tego Piotra, obserwuj?c liczne transparenty z napisem „Santo subito”.

Karol Wojty?a zosta? wychowany w my?l tradycyjnych zasad, w duchu pobo?no?ci, bynajmniej nie wysilonej, lecz zwyczajnie na co dzie? praktykowanej.
I osadzonej w kulturze, w której ?ycie osobiste, obyczajowo?? wspólnoty, tak?e ceremonie pa?stwowe stapia?y si? w jedno z rytami ?ycia religijnego, ró?nych zreszt? obrz?dków i wyzna?.

W czasach jego m?odo?ci religijno?ci nie spychano jeszcze do lamusa zachowa? niemodnych i w sferze publicznej niepo??danych. Otwarte deklaracje przynale?no?ci
do tego czy innego Ko?cio?a nie stygmatyzowa?y. Spójny przekaz kulturowy, jaki zapewnia?o obcowanie z klasyk?, przek?ada? si? wprost na rol? moralno?ci w ?yciu spo?ecznym. Greckie tragedie dowodzi?y uniwersalizmu warto?ci, le??cych u podstaw cywilizacji chrze?cija?skiej Europy. A ?wietne dziedzictwo polskich romantyków traktowano jako niezbywalny, artystyczny wyraz do?wiadczenia narodowego
i kulturowego obywateli Rzeczypospolitej.

S?owo zawsze odgrywa?o w ?yciu Karola Wojty?y ogromn? rol?. Deklamowa? klasyków, wyg?asza? przemówienia powitalne, bra? udzia? w szkolnych przedstawieniach. Wreszcie sam zacz?? pisa? wiersze. O zakresie tych poetyckich i historiozoficznych wtajemnicze?, ?wiadcz? cho?by próby ideowego zmierzenia si? z przedchrze?cija?skim dziedzictwem S?owia?szczyzny.

Mistyczne D?bniki

Przysz?y papie?, który urodzi? si? w domu przy ulicy Ko?cielnej 7, lubi? chodzi? do klasztoru ojców karmelitów „Na Górce”, je?dzi? te? z ojcem do Kalwarii Zebrzydowskiej. Religia by?a dla niego wa?na, ale z pasj? uprawia? turystyk?, gra? w pi?k?, odnosi? sukcesy w szkolnym teatrze. No i wybiera? si? na polonistyk?. Po wizytacji wadowickiego gimnazjum kardyna? Adam Stefan Sapieha wyrazi? ?al, ?e tak wyró?niaj?cy si? ucze?, który zwróci? na siebie jego uwag?, nie my?li o studiach teologicznych.

Sama polonistyka nie by?a jeszcze czym? najgorszym. Zbyszka Si?kowskiego, przyjaciela z czasów wadowickich, Lolek naprawd? przerazi? dopiero wtedy, gdy oznajmi?, ?e zamierza po?wi?ci? si? karierze aktorskiej. Si?kowski zniech?ca? go do tego, jak umia? najlepiej, wskazuj?c na ma?o chwalebny tryb ?ycia artystycznej bohemy.
I obawiaj?c si?, nie bez racji, ?e przyjaciel nie wróci ju? na sta?e do rodzinnego miasta.

Natomiast kapitan Wojty?a nie sprzeciwia? si? planom syna, w przenosinach do nieodleg?ego Krakowa widz?c raczej szans? ni? zagro?enie. Dzi?ki kontaktom z rodzin? ?ony, znalaz? dla nich obu mieszkanie na D?bnikach, do którego przenie?li si? w 1938 roku. Ta niewielka, lecz charakterystyczna dzielnica, po?o?ona na prawym brzegu Wis?y, naprzeciw Wawelu, odegra?a w ?yciu przysz?ego papie?a znacz?c? rol?. To na D?bnikach, w lutym 1940, Wojty?a junior pozna? krawca Jana Tyranowskiego, który dwudziestolatkowi z Wadowic podsun?? traktat o pobo?no?ci maryjnej Ludwika Marii Grignion de Montfort, oraz pisma mistyczne ?w. Jana od Krzy?a. 1 listopada 1940 Karol rozpocz?? prac? w kamienio?omie na pobliskim Zakrzówku.

Na D?bnikach, 18 lutego 1941, w domu przy ulicy Tynieckiej zmar? ojciec Karola. Mo?na zasadnie przypuszcza?, ?e podczas nocy sp?dzonej przy zw?okach ojca my?l o kap?a?stwie zacz??a w Karolu, pozbawionym ju? swoich najbli?szych, powa?nie dojrzewa?. Ale jeszcze latem 1941 udzieli? go?ciny Kotlarczykowi, który wraz z rodzin? przeniós? si? do Krakowa. Dopiero w pa?dzierniku 1942 m?ody Wojty?a rozpocz?? nauk? na tajnych kursach teologii Uniwersytetu Jagiello?skiego. A pó? roku pó?niej definitywnie rozsta? si? z rapsodykami oraz my?l? o karierze teatralnej.

Przynosi? S?owo Boga

Zbyszek Si?kowski mia? troch? racji, bo Karol Wojty?a nigdy ju? na sta?e
w rodzinne strony nie powróci?. Ale te? nigdy nie opu?ci? tych, których Opatrzno?? postawi?a na jego drodze. Jak to by?o mo?liwe, pozostaje tajemnic? papie?a-Wadowity. I jego najpi?kniejsz? chyba ludzk? cech?.

Matk? straci?, gdy mia? zaledwie 9 lat, jako dwunastolatek prze?ywa? ?mier? ukochanego brata, utraty ojca do?wiadczy? w wieku lat 21. Wybra? stan kap?a?ski, s?u?b? Bogu. Studiowa? filozofi?, nieustannie si? rozwija?. By móc czyta? nawet podczas podró?y samochodem, kaza?, ju? jako biskup, w oparciu przedniego fotela zamontowa? lampk?. Wyk?ada? na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Organizowa? konwersatoria jako metropolita krakowski i jako biskup Rzymu. Ju? za papieskich czasów nieraz dyskutowa? z naukowcami, którzy g?osili pogl?dy odleg?e od nauczania Ko?cio?a.

Wiele pisa?. Wiersze i poematy. Rozprawy filozoficzne. Warto wiedzie?, cho?by dla u?wiadomienia sobie rozmiarów tej spu?cizny, ?e oficjalne nauczanie Jana Paw?a II
z czasów pontyfikatu – encykliki, adhortacje, listy apostolskie, przemówienia, homilie – jest równe o?miu obj?to?ciom Biblii. Wszelkie postaci s?owa w ?yciu papie?a z Wadowic odegra?y ogromn? rol?. Ale tym, co najistotniejsze w jego kap?a?stwie – potwierdzaj? to wszyscy, którzy mieli okazj? bli?ej si? z nim zetkn?? – by?a ch?? spotkania si?
z innymi, niesienia im pomocy, nie tylko, lecz szczególnie poprzez S?owo Boga.

Nauczanie Karola Wojty?y, nawet jego filozoficzne rozprawy, w tym zw?aszcza „Mi?o?? i odpowiedzialno??” (1960), by?y zakorzenione w bogatym do?wiadczeniu duszpasterskim. Zawsze garn?? si? do ludzi – z ró?nych ?rodowisk, z najró?niejszych stron ?wiata. Ch?tniej s?ucha? ni? mówi?, nawet ju? jako Pontifex Maximus.

Spotyka? – zw?aszcza jako papie? – wci?? nowych ludzi, ale o swych znajomych z dawnych czasów, o wadowickich i krakowskich przyjacio?ach nie zapomina?. Zadziwia? umiej?tno?ci? rozpoznawania osób rzadko lub tylko raz wcze?niej spotkanych.
Pami?ta? ich twarze, potrafi? nawi?za? do prowadzonej wiele lat wcze?niej rozmowy,
do okoliczno?ci zdarzenia wa?nego dla rozmówcy.

Chcia? przygarn?? ?wiat

Ksi?dz S?awomir Oder, postulator procesu beatyfikacyjnego Jana Paw?a II
i wspó?autor ksi??ki „Dlatego ?wi?ty”, w latach 80. raz podawa? papie?owi mikrofon, innym razem powita? go w imieniu alumnów jednego z rzymskich seminariów duchownych. Mimo to, gdy po kilku latach, towarzysz?c polskiemu biskupowi jako „ksi?dz S?awek z Rzymskiego Wikariatu”, znalaz? si? na prywatnej audiencji, papie?
od razu skomentowa? brod?, której m?ody ksi?dz w czasie ich poprzedniego spotkania jeszcze nie nosi?.

Umiej?tno?? prowadzenia ?ywej rozmowy z wielk? rzesz? naraz, jak w?a?nie
w Wadowicach czy cho?by podczas ?wiatowych spotka? m?odych, poczucie blisko?ci ofiarowane nawet w przelotnym kontakcie – sprawia?y, ?e ludzie tak si? do papie?a
z Polski garn?li. To by? jego szczególny dar, powszechnie rozpoznawany i ceniony,
ale nie?atwo, o ile w ogóle, poddaj?cy si? racjonalnemu obja?nieniu.

Pewnej wskazówki mog? jednak dostarczy? s?owa zaprzyja?nionego z Karolem Wojty?? w?oskiego polityka i uczonego Rocca Buttiglionego, który powiedzia?: Po raz pierwszy zobaczy?em Wojty?? jako m?ody cz?owiek. Sta?em w wielkim t?umie. Zatrzyma? si? przy mnie na chwil?, aby u?cisn?? mi d?o?. Wszystko trwa?o krótko, mo?e 30 sekund, ale by?o oczywiste, ?e w potrzebie za ka?dego z nas odda?by ?ycie. I takim zapami?ta?em Go ju? na zawsze.

23 kwietnia 2011


czytaj tak?e: „Wadowita”