strona główna arrow kultura arrow Zmysłowa metafizyka układu

„Dziś” Stefana Pastuszewskiego, dziennikarza, solidarnościowca,
posła na Sejm I kadencji, polityka – to brakujące ogniwo trylogii opisującej (zgodnie z tytułem) naszą teraźniejszość u progu nowego stulecia.

Zmysłowa metafizyka układu

na okładce fragment ryciny Albrechta Dürera

„Żywina” Ziemkiewicza, literacko może subtelniejsza, była portretem Polski powiatowej. „Dolina nicości” Wildsteina w zbliżeniu, pozwalającym niemal poczuć odór gnicia, ukazywała głowę psującej się ryby. Natomiast powieść Pastuszewskiego – świetnie skonstruowana, intelektualnie przenikliwa, z ciekawymi innowacjami formalnymi – konkretyzuje „układ miejski” na poziomie województwa średniej wielkości.

Środki publiczne, które z miejskiej kasy przepływają na konta firm opłacających się największym partiom, zapewniają lokalnym elitom życie w zbytku. Decyzje finansowe przesądzają też o wypchnięciu innych członków społeczności na dość zróżnicowany, wielopiętrowy margines. Pieniędzmi „rządzi” narcystyczny burmistrz, ale o tym, ile i komu przekazać, decyduje nieformalne środowisko biznesowe, ukryte za szyldem „Loży Lokalnej Przedsiębiorczości”. Całym tym, pozornie izolowanym układem, dzięki podejmowanym grom operacyjnym, efektywnie sterują ludzie z różnych służb specjalnych, realizując zlecenia swych centrali, ale przy okazji chapiąc i dla siebie spory kawałek tortu. Ani Żyd Rafael, faktyczny lider miejscowego biznesu, ani konkurujący z nim przemysłowiec „Szwajcar”, ani tym bardziej zbuntowany dziennikarz Czesław, podejmujący daremne próby kontestacji
w imię wartości, o które w latach 80. walczył w Solidarności jego ojciec, lecz dobrze wyszkolona, bezkarna agentura oraz teoretycznie ściśle adresowane strumienie pieniędzy kształtują dziś Polskę. Ale gdzie zapadają decyzje strategiczne?

W świecie, w którym Bernie Madoff jest w stanie oszukańczo zgarniać przez lata miliardy dolarów, nie ma nic za darmo. Nawet szklanki wody w aptece dla brudnej Cyganki zza granicy. Autor powieści, bydgoski radny, działacz chadeckiego Stronnictwa Pracy (ChDSP), stawia ponurą diagnozę: tak jest nie tylko w B., choroba na śmierć trawi całą Polskę. I co najważniejsze, Pastuszewski, poeta, prozaik, potrafił tchnąć życie w ludzkie marionetki owładnięte żądzą władzy, pieniądza oraz folgujące wszelkim zachciankom swoich zmysłów. Dlatego jego powieść świetnie się czyta.



Stefan Pastuszewski, „Dziś”, Instytut Wydawniczy Świadectwo,
Bydgoszcz 2010.

„Tygodnik Solidarność” nr 7, z 11 lutego 2011


czytaj także: „Polska metanoja”