strona główna arrow varia arrow Czy gęś może być podmiotowa

Bezkrytyczne naśladownictwo czy podjęcie realnych wyzwań? Polska odzyska podmiotowość, gdy Polacy przestaną wreszcie o tym debatować. Tyle jest przecież do zrobienia.

Czy gęś może być podmiotowa

Aulę Politechniki Warszawskiej wypełnił tłum ludzi

W piękny jesienny dzień stylową aulę Politechniki Warszawskiej wypełnił tłum ludzi. Według deklaracji organizatorów, około tysiąca dwustu osób, reprezentujących biznes, kulturę, naukę, organizacje pozarządowe, ale również administrację rządową zechciało poświęcić swój czas i uwagę, żeby wziąć udział w debacie nad podmiotowością Polaków i Polski u progu nowego stulecia.

– Szomburgowi się udało, choć nie bardzo rozumiem, co tych wszystkich ludzi tu sprowadza, jakie z tym wiążą nadzieje – zastanawiał się podczas przerwy na lunch jeden z uczestników piątego już Kongresu Obywatelskiego. Znane publicznie twarze, ciekawe nazwiska panelistów, nawet ambitna problematyka wszystkiego nie tłumaczą, tym bardziej że sporo osób specjalnie z tej okazji przyjechało do Warszawy.

Widziałem Gdańska cień

Krakowski hejnał zabrzmiał melancholijnie

Obrady plenarne rozpoczęły się
od krakowskiego hejnału, odegranego na żywo, choć z nutą melancholii, ale znaczący był jednak udział gdańszczan. Podczas popołudniowej sesji plenarnej z czterech zasiadających przy prezydialnym stole osób tylko jedna reprezentowała najstarszą polską uczelnię. Pozostałe – jak żartobliwie zauważył sam główny organizator kongresu – spotkały się przed laty na wydziale transportu Uniwersytetu Gdańskiego.

Być może zwłaszcza dziś,
gdy międzypartyjną waśń na śmierć i życie, po Smoleńsku, stołecznym Krakowskim Przedmieściu oraz Łodzi, trzeba traktować już nie w kategoriach publicystycznej metafory, lecz z coraz bardziej przerażającą dosłownością, taka przestrzeń spotkania
i wymiany opinii w naprawdę przyjaznej atmosferze ma do odegrania istotną, trudną do przecenienia rolę. Bo przecież współistnienie Polski prof. Andrzeja Zybertowicza z Polską prof. Jana Hartmana jest konieczne, choć wciąż jeszcze nie wiemy, czy możliwe.

Jak uszlachetnić nasze Polski

Czy zderzanie radykalnie odmiennych tradycji to naprawdę dobry pomysł na budowanie Polski?

Zderzenie różnych wizji przyszłości naszego narodu i państwa, sprawdzanie przydatności proponowanych nam dzisiaj różnych modeli wspólnoty, które wyrastają
z tak odmiennych orientacji ideowych i tak odrębnych systemów wartości, jak tradycja romantyczna, republikańska, komunitariańska, liberalna czy demokratyczna – zadecydują nie tylko o kształcie Polski, ale o naszym być albo nie być w gwałtownie zmieniającym się świecie.

Na szczęście, w sobotnie październikowe popołudnie jakoś to wszystko się ucierało. Janusz Lewandowski, unijny komisarz ds. budżetu, chwalił sposób, w jaki eurodeputowany Ryszard Legutko reprezentuje Polskę w Brukseli i Strasburgu.

– Myśmy z kolegami czytywali teksty, które prof. Legutko drukował
w podziemiu – przypominał Jan Szomburg, prezes Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową. A siedzący obok komisarz Lewandowski strofował Jana Krzysztofa Bieleckiego za to, że „ostatnio okazuje pewne zniesmaczenie kapitalizmem”.

Być może nawet, Jan Krzysztof Bielecki na krytykę dawnego kolegi z KLD zasłużył. Nie dość, że prowadził dyskusję panelową poświęconą interesom Polski
w Europie i na świecie, to jeszcze krytykował obserwowany ostatnio hazard moralny na rynkach finansowych oraz widoczną w Unii skłonność do internacjonalizacji korzyści
i nacjonalizacji finansowego ryzyka. Czyli – tłumacząc na polski – stosowanie strategii typu: jak ryzykowna operacja się powiedzie, to zarabiamy wszyscy, ale jak coś nie wyjdzie, to tracicie wy.

Gospodarz czy najemnik

Prawdziwym zagrożeniem dla Polski jest sposób sprawowania władzy - powiedział w dyskusji właściciel prywatnej firmy informatycznej. I dostał duże brawa.

– Część swego wystąpienia
prof. Nowak poświęcił tej wersji narracji modernizacyjnej, której zwolennicy chcieliby, żeby u nas było tak samo jak gdzie indziej – mówił premier Bielecki
w sali numer 306. – Czyli co, przyjdzie Unia i posprząta? Można i tak, ale to przecież postawa pracownika najemnego, a nie gospodarza.

Prof. Roman Kuźniar dał wyraz swemu antyamerykanizmowi, jednak
w relacjach z innymi państwami zaproponował Polsce altruizm. – Nie szukajmy we wszystkim tylko własnego interesu – apelował doradca prezydenta Komorowskiego.

Natomiast Mateusz Morawiecki, prezes zarządu Banku Zachodniego WBK, radził coś wręcz przeciwnego. – Nie ma się czego wstydzić. Tylko pytać, a co ja z tego będę miał. Tak robią wszyscy – tłumaczył syn założyciela i przywódcy Solidarności Walczącej.

Polska jest znaczącym w świecie zagłębiem świetnych informatyków. A na stu polskich opozycjonistów przypadał jeden dysydent w NRD. Więc naprawdę nie mamy powodu do kompleksów. No, może poza jednym, na który wskazał właściciel prywatnej firmy informatycznej, mówiąc: – Największym zagrożeniem dla polskich interesów w Europie i na świecie jest sposób, w jaki sprawuje się władzę w naszym kraju. Gdyby np. prezes Olechnowicz zarządzał tak Grupą Lotos, to tej firmy dawno
już nie byłoby na rynku!

Polacy nie gęsi

Polska odzyska podmiotowość, gdy Polacy przestaną wreszcie o tym debatować i zaczną działać - mówił profesor Ryszard Legutko

– Czy można czymś zastąpić wspólnotę narodową? I czy byłoby to korzystne? – pytał podczas sesji plenarnej prof. Andrzej Nowak. – Pierwszą próbę modernizacji, pojętej jako wyzwolenie od narodu, zaproponowała Róża Luksemburg. Sto lat później jesteśmy o tym coraz skuteczniej przekonywani, ponieważ postindustrialna ekonomia globalna wytworzyła takie sposoby ludzkiej interakcji, które lekceważą i przekraczają granice między państwami, narodami, a nawet społeczeństwami obywatelskimi.

– Chcemy doganiać Unię, która w ostatniej dekadzie bezskutecznie próbowała doganiać USA? To nie są zbyt ambitne cele, to nie jest wehikuł do sukcesu – przestrzegał jako ostatni mówca prof. Ryszard Legutko. – Innowacyjność, która stanowi dziś przepustkę do lepszej przyszłości, nie polega przecież na kopiowaniu cudzych, często już zdezaktualizowanych wzorców.

„Tygodnik Solidarność” nr 45, z 5 listopada 2010