strona główna arrow na gorąco arrow Humanista gwałci polską ortografię

28 lipca 2010

Humanista gwałci polską ortografię

Dostałem dziś od znajomych linka do tekstu zamieszczonego na jednym z blogów Salonu 24. Rzecz jest dość świeżej daty. Pierwszy wpis sygnowany „ndb2010”
na platformie, której gospodarzem jest Igor Janke, pojawił się dopiero 18 lipca. Częściowo jednak wpisy tego autora, przedstawiającego się jako „Humanista
z technicznymi wątkami w życiorysie”, zostały przeniesione z wordpress.com,
nie tak znanej i znacznie mniej prestiżowej platformy blogerskiej.

Po szybkiej, intensywnej lekturze tekstu „Zyski zamachowców”, patrz:
http://ndb2010.salon24.pl/209148,zyski-zamachowcow, doszedłem do kilku
wniosków budzących zastanowienie czy wręcz ambiwalencję. Zanim je przedstawię, chcę zaznaczyć, że „ndb2010” wyraźnie deklaruje chęć uczczenia pamięci ofiar smoleńskiej tragedii, mówiąc raz i drugi, że wydarzenia z 10 kwietnia stały się w jego życiu ważnym przełomem, a na swoiste e-śledztwa w tej sprawie poświęcił wiele
czasu i wysiłków.

Niewątpliwie próba zrekonstruowania „Zysków zamachowców”, czyli pierwszy wpis „ndb2010” w S24, sprawia wrażenie spójnego i dobrze przygotowanego studium przypadku. Jego autor nie tylko zręcznie zestawia fakty pozornie odległe od smoleńskiej tragedii, które jednak mogą się z nią łączyć, ale także rozszerza repertuar motywów ewentualnego zamachu na ważną część kierownictwa polskiego państwa,
o sprawę elastycznej linii kredytowej w MFW, naszego nowego kontraktu z Gazpromem oraz eksploatacji zasobów polskiego gazu łupkowego.

Forum pod tym wpisem nie pozostawia złudzeń: autor zrobił furorę i został uznany
za ważnego blogera śledczego, którego tytaniczna pracowitość przyczynia się do wyświetlenia tajemnic spowijających smoleńską zagadkę. I tylko Łukasz Warzecha czujnie skrytykował „ndb2010” za tytuł, pisząc m.in.: to, co Pan prezentuje, nie jest dowodem na to, iż tupolew padł ofiarą zamachu. To jedynie zestawienie przesłanek, mogących potencjalnie tworzyć motyw pewnych grup czy środowisk zainteresowanych tym, aby niektóre osoby przestały pełnić swoje funkcje.

Oczywiście, Łukasz Warzecha ma rację co do meritum, ale czy tytuł „Zyski ewentualnych zamachowców” byłby równie wymowny? Bloger „ndb2010” wyciągnął jednak wnioski z tej reprymendy i w kolejnym, piątym już wpisie, z 26 lipca, fetuje swego polemistę, przypominając, że „Niespodziewanie dla wielu 20 kwietnia pojawił się artykuł Ł. Warzechy, który obudził społeczeństwo”. Zastanawiam się, czy błyskotliwy bloger-humanista podlizywałby się komuś oschłym językiem biurokratycznej sprawozdawczości, używając inicjału z kropką zamiast pełnej formy imienia?

Pora przejść do wniosków.

1) Im dłużej przeglądam opracowanie „Zyski zamachowców”, tym bardziej skłaniam się do przekonania, że jedna osoba nie byłaby w stanie tego przygotować, chyba że
od 10 kwietnia zajmuje się wyłącznie sprawą Smoleńska i niczym innym. No, a życie zawodowe, rodzinne, ewentualnie studia? Mówiąc wprost, jeśli to nie jest dzieło zespołowe, kolektywne, to musiał nad nim popracować niezły fachowiec, ze sporym zapleczem researcherskim.

2) Wnioski implikowane przez to opracowanie zręcznie, bo niezbyt natrętnie, przerzucają zasadniczą winę na stronę polską (czyli ekipę Donalda Tuska), wyraźnie pomniejszając za to rolę Federacji Rosyjskiej i premiera Putina, którym jeśli nawet coś się zarzuca, to najwyżej współuczestnictwo i tuszowanie śladów, ale już nie pomysł
i sprawstwo kierownicze w ewentualnym zamachu. Znamiennie brzmią tu zwłaszcza
a) uwaga o kodeksowym zróżnicowaniu ciężaru gatunkowego takich przewin oraz b) tłumaczenie kompromitującej jakości wstępnego raportu czy zapisu rozmów z kokpitu tupolewa chęcią zdyscyplinowania polskiej strony „kontraktu stulecia”, która – nie szanując zawartej umowy – postanowiła dorobić sobie na boku działkę od tzw. trzeciego sponsora.

3) Tekst z sygnaturą „ndb2010” wikła też w intrygę stronę zachodnią: „trzecim sponsorem zamachu” okazuje bowiem się globalna oligarchia finansowa, ze wskazaniem na MFW. A przejawem tego knucia w knuciu miałby być krakowski miting ministrów spraw zagranicznych w pierwszych dniach lipca, z udziałem m.in. sekretarz stanu USA Hilarii Clinton, co brzmi trochę operetkowo. W dodatku, uznanie, że za ewentualnym zamachem na polskie władze naprawdę stało trójporozumienie w składzie sugerowanym przez blogera „ndb2010”, musiałoby zrodzić poczucie rezygnacji i całkowitego opuszczenia w rodzaju: zatem znikąd już dla nas pomocy, znikąd pomocy dla Polski. Warto zadać sobie pytanie, komu sprzyjałaby taka postawa Polaków.

4) Warto też zauważyć, że blog "ndb2010" został wyeksportowany z platformy wordpress.com do Salonu 24 wkrótce po tym, jak 30 czerwca 2010 w kongresie USA pojawił się projekt rezolucji Petera Kinga, a nasza prokuratura – dokładnie tego samego dnia – wystąpiła do Amerykanów z wnioskiem o pomoc prawną. Przypadkowa zbieżność terminów czy coś więcej?

5) I wreszcie wątpliwość zasadnicza, choć dotycząca tylko ortografii. Łebski przecież
– jeśli oceniać spójność i perswazyjność tych tekstów – „Humanista z technicznymi wątkami w życiorysie” konsekwentnie używa w swym opracowaniu formy „polacy”. Polska, Rosja, Smoleńsk, podobnie jak wszelkie inne nazwy są pisane poprawnie wielką literą, natomiast ci „polacy”, ale także „rosjanie” zawsze (z wyjątkiem początków zdań) są pisani małą literą. Patrz np.:

http://ndb2010.wordpress.com/2010/06/01/zapisy-rozmow-pilotow-czarnej-skrzynki-czy-rosja-przestala-kryc-ewentualnych-zamachowcow/.

Co więcej, autor wcale nie stosuje takiego zapisu, żeby renegatów pomniejszyć albo nie dość prawdziwych Polaków stygmatyzować przynajmniej pisownią. Nie, on robi to raczej z przyzwyczajenia... Po prostu, pisze tak, jak się prawidłowo pisze po rosyjsku.

Cóż, nie mam zaufania do patriotycznie usposobionego humanisty, który nie przestrzega reguł ortografii języka ojczystego. NDB? Myślę, że dwie pierwsze literki trzeba jednak zastąpić innymi. I pamiętać o wiecznie żywej praktyce następców
Feliksa Edmundowicza Dzierżyńskiego.