strona główna arrow varia arrow Dlaczego zagłosują na Kaczyńskiego

Zapytaliśmy intelektualistów i ludzi kultury, z jakich powodów
w drugiej turze wyborów prezydenckich poprą Jarosława Kaczyńskiego.

Dlaczego zagłosują na Kaczyńskiego


kompozytor Przemysław Gintrowski_fot. Marcin Żegliński

Przemysław Gintrowski – kompozytor, twórca muzyki do filmów, spektakli teatralnych, seriali telewizyjnych


W mojej ocenie, Jarosław Kaczyński pozostaje nie tylko wielkim polskim patriotą, ale jest jednocześnie osobą intelektualnie i merytorycznie przygotowaną do sprawowania urzędu prezydenta RP. Uważam też, że w przeciwieństwie do swego konkurenta Jarosław Kaczyński będzie dbał o jak najlepszą pozycję Polski pośród krajów
Unii Europejskiej. Takich kompetencji, nie tylko ściśle politycznych, ale i osobowościowych nie dostrzegam natomiast u Bronisława Komorowskiego. To, co życzliwe kandydatowi Platformy Obywatelskiej media nazywają „wpadkami”, wskazuje na zdumiewający wręcz brak rozeznania w sprawach podstawowych. Trudno zrozumieć,
a cóż dopiero usprawiedliwić, jeśli polityk z takim stażem, pełniący w dodatku kilka najważniejszych funkcji
w państwie, myli deficyt budżetowy z długiem publicznym. Trzeba też pamiętać, że nawet we własnym ugrupowaniu politycznym Bronisław Komorowski był kimś mocno nietypowym, gdyż jako jedyny poseł Platformy głosował przeciwko rozwiązaniu WSI. Tym bardziej zdumiewa fakt,
że – jak dowodzą wyniki z 20 czerwca – spora część polskiego społeczeństwa nie dostrzega lub nie docenia zagrożeń związanych z tą kandydaturą… Osobiście nie mam żadnych wahań, bo wybór jest tylko jeden. Będę głosował
za silną i suwerenną Polską, dlatego właśnie poprę
Jarosława Kaczyńskiego.


kompozytor Wojciech Kilar_fot. Cezary Piwowarski

Wojciech Kilar – kompozytor, twórca „Missa pro pace”, członek Polskiej Akademii Umiejętności


Decyzja o poparciu Jarosława Kaczyńskiego jest dla mnie równie oczywista jak kanon wartości podstawowych, tych najbardziej elementarnych, zawartych w ważnej kiedyś
dla Polaków triadzie: Bóg, honor, Ojczyzna. I bardziej niż
z jakiejś spekulacji politycznej czy analizy programów wyborczych wypływa ze zwykłej potrzeby serca,
z głębokiego przekonania, że w sprawach fundamentalnych do tego kandydata jest mi po prostu najbliżej. Z czego to wynika? Niewątpliwie zadecydowała o tym atmosfera domu rodzinnego, sposób, w jaki mnie wychowywano, pojmowanie patriotyzmu. Ale także odwaga nauczycieli, którzy
w najtrudniejszym okresie stalinowskiego terroru przekazywali prawdę o naszych dziejach. Ślad zostawiły
też doświadczenia czasu wojny, z którymi zetknąłem się w dzieciństwie. Zarówno rodzina żony, jak i moi bliscy zostali boleśnie dotknięci przez okrucieństwa nazizmu i komunizmu. W tych doświadczeniach, bardzo osobistych, ale mających też ważny wymiar wspólnotowy, upatruję źródeł swej choroby na polskość, z której pewnie nigdy się nie wyleczę. Tak, dla mnie polskość, dziś niemodna, wykpiona, atakowana, jest ważniejsza niż wymóg politycznej poprawności czy wezwanie do bycia przede wszystkim Europejczykiem. Pozostaje jeszcze podniesiona przez Herberta kwestia smaku. Zgoda,
że polityka pozostaje dziedziną walki, nieraz wręcz bezpardonowej, ale gdy porównuję środowiska dwóch głównych konkurentów, to wbrew rytualnym już oskarżeniom kierowanym wobec Prawa i Sprawiedliwości przejawy agresji, nienawiści i politycznego chuligaństwa widzę raczej w otoczeniu kandydata Platformy Obywatelskiej. Dlatego swój głos oddaję na Jarosława Kaczyńskiego.




Włodzimierz Nahorny – muzyk jazzowy, kompozytor


Jak sięgam pamięcią, najbardziej irytowały mnie zawsze kłamstwo i agresja, natomiast bezczelność czy arogancja budziły już po prostu obrzydzenie. Do dziś nie potrafię zrozumieć, jak można, samemu kłamiąc na potęgę, zarzucać kłamstwo drugiej stronie. Jak można, atakując kogoś nieustannie, jego właśnie oskarżać o agresję… Taki brak elementarnej przyzwoitości, przejawiany coraz częściej niestety bez skrępowania, sprawia, że człowiek ma wreszcie dość. Nie chce już nawet wnikać, po której stronie leży racja, lecz odrzuca napastliwy, arogancki sposób jej wyrażania. Przecież to nie przypadek, że w kierownictwie Platformy całymi miesiącami tolerowano skandaliczne zachowania Palikota czy żenującą agresywność Niesiołowskiego, oficjalnie niby się od nich odcinając, ale w gruncie rzeczy skwapliwie korzystając z ich usług. Właściwie to mój wybór został podyktowany względami estetycznymi. Przecież ja się nigdy specjalnie tym nie interesowałem, bo jazzmanów nie ciągnie do polityki. Ale teraz, zwłaszcza po smoleńskiej tragedii, gdy ludzie mediów przez krótką chwilę przyznali się do interesownego politycznie manipulowania wizerunkiem pary prezydenckiej, nawet w naszym środowisku zauważyłem pewne poruszenie… I jeszcze jedno: ktoś,
kto tłumaczy wyborcom, że popiera metodę in vitro, bo jest katolikiem, nie wie chyba, o czym mówi. Dlatego moim kandydatem na prezydenta jest Jarosław Kaczyński.


historyk Wojciech Roszkowski_fot. z archiwum Kancelarii Prezydenta RP

Wojciech Roszkowski – historyk, polityk


Stawiam na Jarosława Kaczyńskiego, bo przedstawiony
przez niego program obejmuje priorytety, które wydają mi się niezmiernie ważne i potrzebne. Mam tu na myśli cały zespół działań, które należałoby określić mianem porządkowania państwa. Nie ulega przecież wątpliwości, że polskie państwo jest dziś w poważnym kryzysie, że wymaga dość poważnej naprawy. A program polityczny Jarosława Kaczyńskiego,
w mojej ocenie, szansę na podjęcie takich działań naprawczych stwarza. Ale oprócz motywacji pozytywnych,
o wyborze tej kandydatury przesądziła, podpowiadana
przez zdrowy rozsądek, zwykła strategia ostrożnościowa. Mówiąc najkrócej, stałoby się niedobrze, gdyby całą władzę wykonawczą w państwie przejęła jedna siła polityczna. Tym bardziej że wykazuje ona już teraz wiele cech negatywnych, szkodliwych zwłaszcza w sytuacji kryzysowej. Idzie tu przede wszystkim o trwały brak inicjatywy politycznej,
o bardzo wątpliwy kurs w polityce zagranicznej państwa, wreszcie (o czym aż trochę wstyd mówić) o zatruwanie atmosfery naszego życia publicznego. Dlatego należy głosować na Jarosława Kaczyńskiego.




Jerzy Zelnik – aktor, reżyser


Dlaczego Kaczyński? Bo to ogromnie dynamiczny
i wiarygodny polityk. Człowiek, którego pomysł
na odwrócenie sojuszy parlamentarnych w 1989 roku umożliwił utworzenie rządu premiera Mazowieckiego. Współtwórca rządu Jana Olszewskiego, założyciel dwóch partii, który z politycznego autu, na jakim znalazło się jego pierwsze ugrupowanie, potrafił w 2005 skutecznie wrócić
do władzy i jeszcze pomóc bratu w zdobyciu prezydentury… Rozmach podejmowanych działań, w połączeniu z wizją Polski, w której po półwieczu zniewolenia miała pojawić się elementarna sprawiedliwość dziejowa, przysporzyły mu oczywiście wielu wrogów. Zwalczany i ośmieszany przez media Jarosław Kaczyński należy do polityków, dla których szczerość, także w debacie telewizyjnej z kontrkandydatem, jest ważniejsza od popularności za wszelką cenę… Taka postawa budzi moje zaufanie, bo wolę, gdy priorytetem polityka nie jest troska o wizerunek własny lub jego partii, lecz poczucie odpowiedzialności za wspólnotę narodową.
I wierzę, że to właśnie Jarosław Kaczyński jako prezydent będzie lepiej zabiegał o polskie interesy, o naszą rację stanu, o suwerenność Polski w zjednoczonej Europie. Dlaczego?
Bo on już dowiódł, że potrafi być politykiem skutecznym.
I że nie będzie przez nikogo sterowany z tylnego siedzenia.

„Tygodnik Solidarność” nr 27, z 2 lipca 2010