Ciemność i cisza. Jakiś oślizgły wrak zaryty w piachu. Jednak obok tkwi kotwica, symbol zakorzenienia i nadziei. Ona ochroni nas przed najgorszym, pomoże wyjść cało z każdej opresji. Jest znakiem, że Jego Łaska sięga najgłębszych otchłani, w jakich może się znaleźć człowiek.

Boże gniazdo

Nawet, gdy w wyniku życiowych burz, po katastrofie ktoś znajdzie się
na martwym dnie oceanu, ten znak Miłości, drobny okruch Wiary przyniesie mu ratunek. Dopowiedzmy: tą kotwicą jest dla nas Krzyż Chrystusa. I krzyżyk różańca. Trud i przygoda tej modlitwy prowadzą bowiem w górę. Wprost ku Światłu, ku Ojcu,
ku Życiu. Bo właśnie w intymności różańca, pomiędzy paciorkami prostych, żarliwych słów uwielbienia i pokory, w ubogiej stajence naszego serca, rodzi się Boże Dziecię...



Szopka w stołecznym kościele rektoralnym Świętej Anny_AD 2002


Teologiczną głębię szopki, jaka na Boże Narodzenie A.D. 2002, pojawiła się
w Ośrodku Duszpasterstwa Akademickiego u Świętej Anny w Warszawie – tę olśniewającą perspektywę cudowności i zarazem zwyczajności wiary – najłatwiej
chyba odnieść do słynnych konceptów Grobu Pańskiego u warszawskich jezuitów
przy Świętojańskiej. Grobu gromadzącego zawsze tłumy wiernych i na długo przykuwającego ich uwagę. Tym razem tłumy, a wieść szybko rozeszła się po stolicy, nawiedzały piękny kościół rektoralny Świętej Anny przy Krakowskim Przedmieściu.
Dość powiedzieć, że przez parę świątecznych dni wśród wiernych „rozeszło się” blisko 10 tysięcy tzw. dziesiątek różańca, które leżały w koszu nieopodal szopki...



Trud i przygoda różańca prowadzą w górę - ku Światłu, ku Życiu...


– W ogłoszonym przez Jana Pawła II roku Różańca NMP chcieliśmy przybliżyć młodym ludziom modlitwę, która nieraz wydaje im się może zbyt trudna – mówi ksiądz rektor Bogdan Bartołd, autor pomysłu szopki, który z jednej strony akcentuje papieską inspirację, z drugiej podkreśla zasługi artysty plastyka Wiesława Dojlidki, absolwenta wydziału grafiki warszawskiej ASP. Natomiast pytany o źródła rozmachu, by nie rzec monumentalizmu, tak charakterystycznego dla paraliturgicznych elementów scenografii w kościele św. Anny, ks. Bartołd skromnie zaznacza: – Zawsze najpierw planujemy coś małego, bo małe jest piękne. A potem wychodzi nam, tak jak widać... Widocznie tego dziś najbardziej potrzebujemy!

„Tygodnik Solidarność” nr , ze stycznia 2003