strona główna arrow na gorąco arrow Sonia Rykiel i reklamowy skansen

15 grudnia 2009

Sonia Rykiel i reklamowy skansen

Adwentowe oświetlenie – a może festiwal świateł? – w tym roku nieco odmienione
i trochę bardziej efektowne zdobi Trakt Królewski w Warszawie. Frontony stylowych kamienic też zostały przyozdobione. Z ogromnych plansz patrzą na nas nadnaturalnej wielkości półnagie półanorektyczki. Nie, to nie są anorektyczki. To są modelki.
Od tej rudej Rykiel.


sonia rykiel by andy warhol
Rykiel by Warhol

Czy nikomu nie przyszło do głowy, że stadko rozebranych kobiet w środku zimy może zostać uznane za formę wizualnej inwazji, za irytującą agresję w przestrzeń wspólną? Czy przeciwnie, ktoś wolno myślał i ciężko pracował głową, jak zakłócić delikatną sferę duchowych przygotowań do świąt? Nabiedził się, ale wymyślił.

Wystawa sklepu przy zakopiańskich Krupówkach cała przystrojona czerwonymi majtkami. Powiedzmy, bielizną utrzymaną w poetyce tingel-tanglu. Na uwagę skonfundowanych klientów, że to niezbyt stosowna dekoracja, personel sklepu reaguje zdziwieniem. – Jak to? Przecież czerwony to kolor świąt Bożego Narodzenia.

Najwyższy czas pomyśleć o wydzielonej przestrzeni dla reklam. O rodzaju skansenu czy parku reklamowego, gdzie banery, flagi, ogłoszenia, podobnie jak reklamowe plansze, filmiki lub klipy będą miały prawo zaistnieć i atakować potencjalnych konsumentów,
ale jedynie tych, którzy sami z dobrej woli tam się wybiorą. Chcącemu nie dzieje się krzywda. W przeciwnym razie, coraz agresywniejsi ludzie reklamy – ci opłacający dyrektorów kreatywnych, designerów, copywriterów – powoli nas zamęczą. Zdezintegrują. Przemodelują. I ulepią na swoje podobieństwo. Do tego
nie warto dopuścić.