Nie brutalny j?zyk, lecz kreowanie fa?szywego obrazu ?wiata to dzi? g?ówny problem polskiego internetu.

Lewoskr?tno?? w sieci

Forum dyskusyjne w sieci to nie gazeta, lecz raczej odpowiednik rozmowy pods?uchanej na ulicy, w tramwaju lub ogródku piwnym, wi?c wyg?aszanych tam  opinii nie nale?y traktowa? zbyt serio_fot. autor

Ordynarny, pe?en obscenów i wulgaryzmów j?zyk nie jest wy??cznie problemem internetu. J?zykowa agresja, brutalno?? we wzajemnym odnoszeniu si? do siebie u?ytkowników polskiej mowy ma miejsce przede wszystkim w realu i dotyczy niestety naszej codzienno?ci. Kln? studenci, uczniowie, dziewcz?ta z dobrych domów, blokersi. Kln? bezdomni, robotnicy oraz policjanci. Kln? czytelnicy ksi??ek Mas?owskiej, widzowie filmów Pasikowskiego. Fani Dody, Lindy i Wojewódzkiego. Za?miecaj? bluzgami polszczyzn? mi?o?nicy Kazika, Scyzoryka, Peszkówny i wielu innych tuzów
rodzimej popkulturki.

Naprawiacze internetu

Trudno uwierzy?, ?eby Jacek ?akowski nie natkn?? si? gdzie? na studentów, Zbigniew Miko?ejko nie odwiedzi? nigdy pubu czy dyskoteki, a Robert Krasowski nie korzysta? ze ?rodków transportu publicznego. Ich walka o eliminacj? przemocy j?zykowej, zaadresowana wy??cznie do u?ytkowników sieci, tr?ci zwyk?? hipokryzj?. Natomiast kreowanie przez Newsweek Polska reprezentacyjnej siatkarki na m?czennic? internetowych forów ma przykry? skandal, jakim sta?o si? bezceremonialne ujawnienie przez Dziennik, to?samo?ci znanej blogerki, sk?din?d osoby o raczej wyszukanym j?zyku i oryginalnym sposobie my?lenia.

O specyfice wypowiedzi na publicznych forach w sieci znacznie wi?cej
od ?akowskiego ma do powiedzenia Marek Soból, pisarz i jeden ze wspó?twórców Onetu, który przez kilka lat zarz?dza? serwisami spo?eczno?ciowymi tego portalu.

Forum dyskusyjne w sieci to nie gazeta, lecz raczej odpowiednik rozmowy pods?uchanej na ulicy, w tramwaju lub ogródku piwnym, wi?c wyg?aszanych tam
opinii nie nale?y traktowa? zbyt serio – ocenia Soból – moderuj?c cenzorskie zap?dy naprawiaczy internetu („Pods?uchane rozmowy”, Newsweek 34/2009).

Netykieta czy dobre maniery

Przymusu zag??biania si? w bluzgi sieciowych harcowników nie ma. Je?li w?a?ciciele portali decyduj? si? na utrzymywanie fragmentu wirtualnej przestrzeni dost?pnej anonimowo, za darmo i dla ka?dego, kto tylko dysponuje dost?pem do sieci, to wiedz?, co robi?. ?atwo?? zaznaczenia swej obecno?ci w cyberprzestrzeni – czyli tzw. interaktywno?? – w istotny sposób odró?nia internet od wcze?niejszych mediów, z telewizj? w??cznie. A ?e cz?sto przypomina to trywialne napisy z p?otów czy ?cian toalet, albo ryte kozikiem na drzewach ró?ne emocjonalne wyznania…

U?ytkownicy publicznych forów dyskusyjnych, na których nie wymaga si? logowania, czyli podania adresu poczty elektronicznej, bywaj? ró?ni. Krzywa Gaussa ilustruje równie? rozk?ad talentów (lub ich braku) u internautów. Zdarzaj? si? m?drzejsi oraz m?drzy inaczej. Bardziej lub mniej oczytani, lepiej lub gorzej wychowani. Jednak wystarczy?oby tylko przestrzega? netykiety (net + etykieta), albo po prostu zasad przyzwoitego zachowania si? w przestrzeni publicznej, aby ?akowski z Krasowskim
nie musieli si? czu? zdegustowani. Niestety, dorastaj?cy w kulturze przyzwolenia m?odzi ludzie, w dodatku podkr?ceni z?udnym poczuciem anonimowo?ci pozwalaj? sobie
na wi?cej, co oburzy?o nawet ucz?c? przecie? Polaków luzu Violett? Ozminkowski.

Dzikie harce moderatorów

Ograniczeniem dla anonimowych popisów na forach maj? by? do?? restrykcyjnie sformu?owane regulaminy. Ale to teoria. W praktyce, ka?dy ?rednio bystry u?ytkownik sieci szybko si? orientuje, ?e regulamin regulaminem, a racja musi by? po stronie ideowych lub politycznych sojuszników w?a?ciciela portalu. Tendencyjno?? dzia?ania moderatorów – g?az do ogródka chwalonego wcze?niej Marka Sobola! – trudno
wprost przeoczy?.

Urabianie opinii publicznej odbywa si? w sieci pe?n? par?. Wpisy internautów poddawane s? ?cis?ej selekcji. Po pierwsze, starannie wywa?a si? proporcje mi?dzy g?osami „za” i „przeciw”. Tak, ?eby nikt nie ?mia? nawet pomy?le?, i? zwolenników pogl?dów innych ni? „nasze” mo?e by? wi?cej. Po drugie, dobrze uargumentowane, kulturalne wpisy przeciwników „nie maj? prawa” znale?? si? w polu widzenia. Za to „wpu?ci si?” kilka chamskich i be?kotliwych bluzgów, które powinny skutecznie skompromitowa? stron? przeciwn?. Po trzecie, wobec osób wierz?cych (zw?aszcza katolików), deklaruj?cych prawicowo??, polski patriotyzm lub przywi?zanie
do tradycyjnych warto?ci wszystkie chwyty i obelgi s? dozwolone.

Ka?dy, kto próbowa? przebi? si? z opiniami spoza kanonu obowi?zuj?cego
np. w portalu Onet.pl, doskonale wie, o czym mówi?. O brutalnych wpisach atakuj?cych wszystkie wa?ne dla Polaków autorytety, w tym Jana Paw?a II, nawet nie warto wspomina?.

Encyklopedia to nie Hyde Park

Wyg?upy s? istot? Hyde Parku. Gorzej, ?e w sieci trudno mie? tak?e zaufanie
do miejsc, od których mo?na by wymaga? rzetelno?ci. Tym bardziej, ?e ich twórcy cz?sto sami takie zamiary deklaruj?.

Stosowania taryfy ulgowej nie powinni oczekiwa? wi?c autorzy, a tym bardziej moderatorzy Wikipedii, tworzonej kolektywnie encyklopedii sieciowej, którzy ambitnie o?wiadczaj?, ?e ich wspólne dzie?o „w zamy?le ma by? najwi?ksz? w historii encyklopedi?, stanowi?c? rzetelne ?ród?o informacji”. Wspó?twórcy tego przedsi?wzi?cia, przez cz??? u?ytkowników poufale zwanego „?ajk?”, sformu?owali nawet zasad? „neutralnego punktu widzenia” (NPOV – ang. neutral point of view), która w spornych sprawach wymaga przedstawiania ró?nych pogl?dów, bez rozstrzygania o ich s?uszno?ci.

Wikipedy?ci pr??? wprawdzie metodologiczne musku?y zarówno w dyskusjach
o samej idei encyklopedii, jak i debatuj?c nad kszta?tem poszczególnych jej hase?,
ale praktyka selekcjonowania tre?ci „wra?liwych” politycznie lub ideologicznie niewiele ró?ni si? od zasad moderowania stosowanych na otwartych forach dyskusyjnych.

Z zamieszczonego w polskiej Wikipedii biogramu Danuty Hübner, na krótko przed czerwcowymi wyborami do PE, znikn??y fragmenty mówi?ce o pracy jej dziadka
i ojca w lokalnych strukturach urz?du bezpiecze?stwa w Nisku. Na podrz?dne, niezgodne z chronologi? miejsce przesuni?to te? informacj? o kilkunastoletniej przynale?no?ci Hübner do PZPR. Warto tu zauwa?y?, ?e biogram w pierwotnej, nieocenzurowanej postaci by? dost?pny co najmniej od roku 2007.

Szczególnie drastyczny wydaje si? fakt, ?e ?yciorys pani komisarz „wyczyszczono” dopiero podczas kampanii wyborczej. Znamienny te? jest sposób, w jaki to si? odby?o. W ostrej dyskusji wikipedystów (dost?pnej na stronie http://pl.wikipedia.org/wiki/Dyskusja:Danuta_H%C3%BCbner) zwolennicy poprawienia wizerunku kandydatki t?umaczyli, ?e pochodzenie i zaj?cia „nieencyklopedycznych” przodków nie mog? wchodzi? w sk?ad biogramu.

Jednych wybieli?, innym dowali?

?e nie jest to wcale zasada polskiej „?ajki” ?atwo sprawdzi?, zagl?daj?c
do biogramów np. Wa??sy, Jaruzelskiego, Pink czy George’a Washingtona.
Co wi?cej, braciom Kaczy?skim zafundowano nawet minidrzewko genealogiczne.
Pe?na kuriozalno?? wywodów, którymi próbowano t?umaczy? okrojenie biogramu
by?ej polskiej komisarz w UE, stanie si? jednak oczywista dla ka?dego, kto porówna „z?ot? legend?” Danuty H. z wyprodukowanym te? przez wikipedystów biogramem Ludwika Dorna.

Prawicowemu politykowi nie tylko przypomniano pochodzenie etniczne,
zaj?cia przodków po mieczu z Tarnopola czy m?odo?? sp?dzon? w ku?ni przez dziadka po k?dzieli. Ale wypomniano te? dysleksj? z czasów szkolnych, m?odzie?cz? fascynacj? ruchem hipisowskim oraz s?abo?? do Kingi Dunin (có?, postaci z pewno?ci? encyklopedycznej). Nie darowano Dornowi chrztu, przyj?tego w dojrza?ym wieku, ani trzeciej ?ony, specjalistki od bodypaintingu… I to jeszcze wcale nie koniec rewelacji.

Biogram by?ego marsza?ka Sejmu anga?uje emocje czytelnika nie gorzej
ni? kabaret Olgi Lipi?skiej. Jednak konia z rz?dem temu, kto wyt?umaczy, jak si? to ma do zasady politycznej czy ideologicznej bezstronno?ci (NPOV), któr? zwykli si? chlubi? twórcy Wikipedii.

Pokaz nierównych standardów w traktowaniu ludzi lewicy i prawicy przez „?ajk?” dobrze ilustruje te? porównanie biogramów historyków, np. Marii Turlejskiej
i Marka Jana Chodakiewicza. Ale to ju? zaj?cie na d?ugie zimowe wieczory.

Najciekawszy wydaje si? jednak fina? sporu wokó? biogramu Danuty Hübner. Argumenty za i przeciw usuni?ciu do?? wa?nych informacji, które pozwalaj? ujawni? ?ród?a ?wiatopogl?du czy wskaza? na mechanizmy politycznej kariery, zainteresowani czytelnicy mog? prze?ledzi? i oceni? sami. Podam tylko fakty. W sporze wikipedystów
o finalny kszta?t has?a prym wodzi? dyskutant o nicku „Warschauer”, którego pewno?? siebie przypomnia?a mi posta? gospodarza domu, z kultowego serialu Barei. Koniec te? by? podobny: biogram Danuty Hübner zosta? ocenzurowany, a mo?liwo?? jego ponownej edycji administratorzy wolnej encyklopedii po prostu zablokowali.

„Tygodnik Solidarno??” nr 36, z 4 wrze?nia 2009