Manipulacja zrobiła karierę. I jako słowo, i jako metoda wywierania wpływu na losy ludzi oraz dzieje narodów. Dlaczego? Bo pomazanie Boże skazano na banicję, naga siła wychodzi ostatnio z mody, a władza również w systemie demokratycznym domaga się jakiejś legitymizacji.

„Kręcenie” historii

W rozumieniu potocznym manipulację utożsamia się z zafałszowaniem, przemilczeniem, kłamstwem. Czasem to wystarczy. Zwykle jednak trzeba wyrafinowanych i systemowych działań, aby skłonić jednostki, grupy lub całe społeczności do narażenia na szwank własnych interesów. Wtedy można
mówić o manipulacji w ścisłym znaczeniu.

Najnowszy numer Frondy, Pisma Poświęconego, przynosi pouczający
zestaw przykładów praktyki spiskowej, czyli prób sterowania procesami społecznymi,
przy wykorzystaniu takich technik – nagannych, ale zwykle skutecznych! – jak dezinformacja, prowokacja czy właśnie manipulacja.

Dobry wywiad, deprawacja władzy w kraju przeciwnika, ośmieszanie tamtejszych walorów i tradycji, skłócanie środowisk oraz pokoleń – oto streszczenie „13 złotych zasad”, które chiński strateg Sun Tzu sformułował w swej „Sztuce wojny” już 2500 lat temu. Umożliwiają one zwycięstwo bez walki zbrojnej. Czyngis Chan, szykując się do podboju Rosji, uwzględnił te zalecenia. Jego szpiedzy pojawili się na terytorium wroga w roli kupców. Później kontynuująca twórczo mongolskie tradycje Rosja odwołała się do „autorytetu” intelektualistów. Zwłaszcza francuskich. Caryca Katarzyna wykorzystała sprzedajność encyklopedystów, Stalin – ideologiczną ślepotę oraz cynizm egzystencjalistów. Ale w 1989, podczas tzw. jesieni narodów, królowała już telewizja! O roli „kupców, intelektualistów i prezenterów” podczas prób bezkrwawego podboju Europy pisze – niezmiernie ciekawie – Sonia Szostakiewicz.

„Pokój wam! (...) Ja też jestem łodzianinem. (...) Polska to dziwny kraj.
Można u nas czasem obserwować antysemityzm bez Żydów” – mówił w Jerozolimie Leszek Miller, wówczas szef URM, w pół roku po tym, jak podległy mu lokalny przedstawiciel rządu (bielski wojewoda, z SdRP) wydał zgodę narodowcom Bolesława Tejkowskiego, dawnego funkcjonariusza PZPR i agenta SB, na prowokacyjnie antysemicką demonstrację na terenie obozu zagłady w Oświęcimiu w Wielką Sobotę 1996 roku. Więcej szczegółów – w „doniesieniu o przestępstwie”, jakie dwa lata
temu złożył w warszawskiej prokuraturze Krzysztof Wyszkowski.

Wyszkowski – publicysta, współzałożyciel WZZ, doradca premierów
Bieleckiego i Olszewskiego – nie umie się pogodzić z faktem, że cyniczne rozgrywanie tzw. polskiego antysemityzmu od czasów PRL stało się „przedmiotem gry w polityce międzynarodowej, czynnikiem, który można wykorzystywać w skali globalnej”. Prawdziwości tej tezy dowodzi, analizując serię antyżydowskich prowokacji (m. in. podpalenie synagogi Nożyków czy „operacja supermarket” w Oświęcimiu), działań i zaniechań władz, wreszcie publicznych wystąpień rządzących Polską postkomunistów. Zdaniem Wyszkowskiego, „także Aleksander Kwaśniewski swoją międzynarodową pozycję buduje, popierając rozmaite roszczenia zagraniczne przeciwko interesom Polski”... Gdzie indziej tego nie przeczytacie!


Fronda, nr 29, rok 2003 od narodzenia Chrystusa. www.fronda.pl

„Tygodnik Solidarność” nr , z 2003