| publikacje prasowe |
| publicystyka |
| wywiady |
| portrety |
| kultura |
| varia |
| utwory literackie |
| poezja |
| formy dramatyczne |
| utwory dla dzieci |
| galeria fotograficzna |
| góry |
| koty |
| ogrody |
| pejzaże |
| podróże |
publicystyka
Solidarność, praca, gospodarka
Władza jak Dosia-Samosia |
Rządowi wystarczy może dialog pozorowany, ale dla Solidarności przepchnięty w komisjach projekt ustawy antykryzysowej jest nie do zaakceptowania. Władza jak Dosia-SamosiaKilka razy modyfikowany jeszcze zanim pojawił się w sejmie, zresztą bez sygnalizowania zmian partnerom społecznym, został poddany dalszej parlamentarnej obróbce. Czy w jej toku uzyska kształt do zaakceptowania przez stronę społeczną? Arogancja ChlebowskiegoW dniu głosowania nad wotum nieufności dla ministra Rostowskiego Zbigniewowi Chlebowskiemu wystarczył kwadrans, żeby pod zręcznym pretekstem odroczyć prace połączonych komisji i skupić siły organizacyjne na głównej batalii dnia. Niezrażeni dezynwolturą przewodniczącego klubu PO przedstawiciele strony społecznej – związkowcy oraz część pracodawców – podjęli próbę wypracowania poprawek, Projekt ustawy, wraz z liberalnymi i technicznymi poprawkami, przyjęto na dokończonym posiedzeniu w piątek. Prospołeczne korekty wnoszone przez posłów Czekając na DonaldaTzw. pakiet antykryzysowy od początku miał pod górkę, bo rząd Donalda Uzgodniony pakiet miał – takie były intencje stron – pomóc przetrwać zagrożonym firmom, ale i w istotny sposób wesprzeć rodziny pracownicze dotknięte skutkami kryzysu. Natomiast od strony rządowej oczekiwano, by nadała tym rozwiązaniom kształt ustawowy. Przesłany do sejmu w maju projekt ustawy antykryzysowej stwarza wprawdzie pewną nadzieję na ochronę miejsc pracy, ale w zasadzie ignoruje osiągnięty przez stronę społeczną kompromis. I robi to na kilka sposobów. Przede wszystkim, propozycje rządowe traktują pakiet dość wybiórczo, nie uwzględniając np. żadnych programów pomocowych dla pracowników dotkniętych kryzysem. Co gorsza, części uzgodnień między partnerami społecznymi nadano taki kształt legislacyjny, który rujnuje kruchą tkankę kompromisu. Można się zastanawiać, czy rządowi eksperci od stanowienia prawa faworyzują pracodawców zupełnie niechcący, czy też szło im właśnie o poróżnienie stron. Temu dała – tamtemu łeb urwałaNajlepiej widać to na przykładzie. Związkowcy uznali racje pracodawców, zabiegających o możliwość wprowadzenia 12-miesięcznego okresu rozliczeniowego Była to jednak dla nich naprawdę trudna decyzja. Dlaczego? Bo to oznacza wydłużenie czasu pracy, w skrajnych przypadkach do 72 godzin tygodniowo, zamiast obowiązujących dziś według kodeksu pracy 40. Oznacza likwidację płatnych dodatków za nadgodziny, czyli znaczne obniżenie wynagrodzeń. Ale nie tylko to. – Postojowe komplikuje wyliczenie wynagrodzeń za urlop i za zwolnienia chorobowe. A bez zmiany obowiązujących dotąd przepisów może mocno utrudnić nabycie praw emerytalnych. Jednym słowem, zapowiadają się poważne kłopoty – przestrzega wiceprzewodniczący Jerzy Langer, który w imieniu KK „S” pilotuje Tymczasem rządowy projekt ustawy oferuje taki okres rozliczeniowy wszystkim pracodawcom. Bez względu na stan prowadzonej przez nich firmy. Nic dziwnego, Panatuskowa opcja zerowaW szczególnie ważnej z pracowniczego punktu widzenia sprawie stabilizacji zatrudnienia, czyli ograniczenia nadużywanych teraz umów na czas określony legislatorzy Donalda Tuska poszli jeszcze dalej. I całkowicie wbrew intencjom wnioskodawców, którzy zgodnie uznali, że stosunek pracy, niezależnie od liczby umów, będzie się zawiązywał z mocy prawa, po przepracowaniu u jednego pracodawcy okresu 24 miesięcy. – Tymczasem rządowy projekt ustawy przejściowej (na dwa lata) nie tylko Projekt rządowy, spóźniony i wyraźnie niedopracowany, neguje sens dochodzenia do trudnego kompromisu, jaki w poczuciu odpowiedzialności za Polskę udało się zawrzeć przedstawicielom pracodawców i pracowników. „Tygodnik Solidarność” nr 27, z 3 lipca 2009 czytaj także: „Bez rządu się nie uda” |