W czasach kryzysu trzeba szukać rozwiązań skutecznych, szybkich
i przejrzystych. Przecież istotą porozumienia między organizacjami pracodawców a centralami związkowymi jest próba przywrócenia Polakom zaufania wobec państwa i jego instytucji.

Bez rządu się nie uda

Uzgodniony 13 marca 2009 przez partnerów społecznych pakiet działań antykryzysowych, zwany też od liczby podjętych tematów pakietem „trzynastu działań”, ma swoją prehistorię.

Trzeba pamiętać, że dialog w Komisji Trójstronnej ds. społeczno-gospodarczych mimo spektakularnych posunięć resortu pracy pozostawał za rządów Donalda Tuska praktycznie bezowocny. A ignorowanie przez rząd argumentów merytorycznych
w sprawie emerytur pomostowych doprowadziło ostatecznie do zerwania negocjacji.

Bez tej wiedzy niełatwo docenić wagę porozumienia, które w obliczu narastającego kryzysu zawarły między sobą reprezentowane w Komisji Trójstronnej trzy centrale związkowe i cztery organizacje pracodawców. Ale trzeba też zrozumieć – zwłaszcza wobec mylącej hurraoptymizmem reakcji części mediów – że osiągnięte przez partnerów społecznych uzgodnienia ramowe bez szybkiego akcesu strony rządowej pozostaną kolejnym sukcesem wyłącznie na papierze. Gazetowym.

Wyszli sobie naprzeciw

W adresowanym do premiera Tuska liście przewodnim dwa stwierdzenia wydają się najistotniejsze. „Szanowny Panie Premierze, (…) zwracamy się do strony rządowej
o pilne podjęcie rozmów w Trójstronnej Komisji w celu wspólnego wypracowania rozwiązań. Załączony pakiet 13 tematów stanowi integralną całość” – piszą sygnatariusze porozumienia reprezentujący (kolejność jak w liście) Forum Związków Zawodowych, NSZZ Solidarność, Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych, Konfederację Pracodawców Polskich, Polską Konfederację Pracodawców Polskich „Lewiatan”, Związek Rzemiosła Polskiego, Związek Pracodawców – Business
Centre Club.

Podkreślenie pakietowego charakteru porozumienia jest ważne z dwóch powodów. Raz, że wynika z kompromisowej postawy stron, która legła u podstaw udanych negocjacji. Bo jeśli reprezentantom pracowników zależało np. na uchyleniu „ustawy o negocjacyjnym systemie kształtowania przyrostu przeciętnych wynagrodzeń u przedsiębiorców”, czyli tzw. ustawy neopopiwkowej, to znów przedstawiciele pracodawców zabiegali o analogiczny los dla „ustawy kominowej” tworzącej z kolei pułapy dla ich zarobków.

Nie mniej ważny wydaje się jednak wzgląd drugi. Rząd bowiem, deklarując uszanowanie rezultatów, jakie osiągnie w negocjacjach strona społeczna, zapowiadał swą szczególną przychylność dla tych ustaleń, które nie rodzą dodatkowych obciążeń finansowych. Niestety, na taką pełnię szczęścia w czasie kryzysu rząd liczyć nie może, nawet przy najbardziej spolegliwej postawie pracodawców i związkowców.

Niepodzielny pakiet

Pozostaje mieć nadzieję, że żaden z podmiotów strony społecznej nie wyłamie się z przyjętej zasady lojalności wobec partnerów.

– Ustalenia są jasne: traktujemy nasze propozycje jako niepodzielny pakiet, gdyby rząd próbował coś z tego wyłuskać, powołując się w dodatku na zgodę partnerów społecznych, to będzie zdecydowany sprzeciw wszystkich organizacji – mówi członek prezydium KK „S” ds. polityki społecznej Zbigniew Kruszyński, sekretarz grupy naszych solidarnościowych negocjatorów pakietu.

Porządkując wiedzę o pakiecie działań antykryzysowych, warto zauważyć,
że negocjacje o różnym stopniu zaawansowania były prowadzone w trzech obszarach tematycznych.

Pomoc ludziom w kryzysie, wsparcie najuboższych rodzin, zasiłki dla nowych bezrobotnych, zniesienie absurdalnego opodatkowania związkowych zapomóg, zwolnienie od opodatkowania pomocy socjalnej w postaci bonów, w tym bonów towarowych, to obok wspomnianej już likwidacji neopopiwku i kominówek najważniejsze tematy związane z racjonalizacją sfery wynagrodzeń i świadczeń socjalnych.

Choć tutaj – jak podkreśla Kruszyński – szczególnie istotne jest dopracowanie się regulacji, które pozwolą ukształtować wysokość płacy minimalnej na poziomie
50 proc. wynagrodzenia przeciętnego.

Ratować miejsca pracy

W obszarze polityki gospodarczej wyróżniono tylko dwa tematy: przyśpieszoną amortyzację parku maszynowego i częściowe subsydiowanie zatrudnienia jako alternatywę wobec zwolnień grupowych.

Jacek Smagowicz, który w prezydium KK „S” zajmuje się przede wszystkim przeciwdziałaniem bezrobociu, jest przekonany, że przyjęcie rozwiązań premiujących szybszą wymianę zużytych maszyn to problem istotny dla firm, które dużo produkują na eksport, a dzięki dokapitalizowaniu swego parku maszynowego mogą zejść z podatku.

– Oczywiście, myśmy wsparli ten postulat przedsiębiorców, którzy dobrze sobie radzą w eksporcie, ale naszym priorytetem pozostają przede wszystkim subwencje, które pozwolą utrzymać zagrożone miejsca pracy, uchronić je przed wywołaną kryzysem groźbą likwidacji, a pracowników przed bezrobociem – wyjaśnia Smagowicz.

Pytany o szczegóły słynnego punktu 13, związkowy negocjator przypomina,
że przedłożone w pakiecie propozycje tylko częściowo osiągnęły skonkretyzowaną formę rozwiązań nadających się do wdrażania.

Owszem, pewien ogólny model ratowania miejsc pracy dzięki dopłatom udało się stronie społecznej wypracować. Były już zresztą zagraniczne precedensy. Ale – jak zastrzega Smagowicz – polscy związkowcy i pracodawcy różnią się np. opiniami, co do długości trwania takich wypłat. Pracodawcy mówią o 8 miesiącach, strona związkowa uważa, iż całkowite koszty społeczne wypadnięcia fachowca z rynku pracy uzasadniają decyzję o rocznym nawet wspieraniu dotacjami jego dotychczasowego miejsca pracy.

Piłka w Kancelarii Premiera

– To są raczej listy intencyjne niż finalne rozwiązania – potwierdza Zbigniew Kruszyński. – Owszem, negocjacje z pracodawcami udało nam się nawet znacznie zaawansować, ale teraz musimy czekać na reakcję rządu, gdyż część propozycji wymaga dodatkowych źródeł finansowania: albo ze środków unijnych, albo z budżetu państwa.

– Bez szybkiego projektu ustawy, która pozwoli uruchomić dodatkowe środki, czy to z Funduszu Pracy, czy z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych, trudno sensownie mówić o jakichkolwiek liczbach – dodaje Smagowicz. – Wysokości ewentualnego zasiłku nie można brać z kapelusza, jak to zrobili dziennikarze jednej z gazet. Z przepisów konwencji Międzynarodowej Organizacji Pracy wynika, że wysokość zasiłku powinna się mieścić w granicach między 45 a 50 proc. poprzednio osiąganych zarobków.

Wielkość przeznaczonych na ten cel środków, liczba osób objętych zasiłkami, wreszcie okres, w jakim miałyby być wypłacane – dopiero uwzględnienie tych wszystkich parametrów pozwala określić wysokość ewentualnego świadczenia. Ale tych wartości jeszcze nie znamy, więc do liczb pojawiających się w mediach, lepiej za bardzo się nie przywiązywać – ostrzegają obaj związkowi negocjatorzy.

Kryzysu miało nie być

Ustawę budżetową na 2009 skrojono przy optymistycznym założeniu, że kryzys nas nie dotyczy. Skutkowało to gwałtownym szukaniem oszczędności i przykrawaniem ustawy na samym początku roku…

– Szczególnie niepokojący jest fakt, że tnąc pospiesznie wydatki, naruszono i tak szczupłe przecież środki na pomoc społeczną – alarmuje Kruszyński. – Uszczuplono budżety wojewodom, zabrano 20 milionów z rezerwy budżetowej, a przecież
w związku z kryzysem grupa beneficjentów pomocy społecznej znacząco wzrośnie.

Zdaniem związkowego eksperta, mamy dobrą ustawę o pomocy społecznej, która m. in. umożliwia opracowanie i finansowanie programów osłonowych, w tym wspieranie programów realizowanych przez jednostki samorządu lub podmioty uprawnione, w określonym przez ministra obszarze pomocy społecznej.

– Korzyść polega na tym, że ustawa już jest, co umożliwia działania natychmiastowe w regionach szczególnie dotkniętych bezrobociem, podczas gdy część antykryzysowych działań z pakietu wymaga jeszcze przejścia całej ścieżki legislacyjnej – analizuje Kruszyński.

– Obawy, że nawet najlepsze pomysły antykryzysowe ugrzęzną w parlamencie, podczas brudnych gier politycznych, są niestety uzasadnione – ocenia Smagowicz.

– Nie startujemy od zera. Jeśli tylko będzie wola rozmów ze strony rządu,
to jesteśmy w stanie szybko zacząć realne działania – mówi Kruszyński. – Jednym z deklarowanych celów rządowej rezerwy solidarności społecznej jest pomoc rodzinom wielodzietnym, a to przecież ogromna sfera potrzeb. Ponad 10 proc. rodzin z trójką dzieci żyje poniżej minimum egzystencji. Natomiast odsetek rodzin z większą liczbą potomstwa, które żyją poniżej egzystencjalnego minimum przekroczył już 25 proc.
To przerażające dane!

Czekając na Donalda

– W czasach kryzysu trzeba mówić ludziom prawdę. Szukać rozwiązań szybkich
i przejrzystych. Przecież w gruncie rzeczy, istotą pakietu antykryzysowego jest próba przywrócenia Polakom zaufania do instytucji państwa, do siebie samych nawzajem – konkluduje Smagowicz. – Tak, pomoc najsłabszym, solidarne i solidne działanie na rzecz wspólnego dobra może oznaczać ważny zwrot ku dobremu państwu, na które przecież zasługujemy.

Naprawy państwa nie sposób jednak zacząć bez rządu. Związkowcy
i pracodawcy niecierpliwie oczekują wznowienia dialogu w Komisji Trójstronnej,
a także odpowiedzi na kilka nurtujących ich pytań.

Czy gabinet Donalda Tuska uzna pakiet działań antykryzysowych
w przedłożonym przez stronę społeczną kształcie? Oczywiście, jak podkreślają zainteresowani, uzgodniony pakiet wymaga konkretyzacji rozwiązań, a następnie jak najszybszego ich wdrożenia. Jak zatem wyglądają szanse na przyjęcie odpowiedniej „ustawy na czas kryzysu” w możliwie nieodległym terminie? Czy podjęto choćby wstępne próby oszacowania kosztów proponowanych rozwiązań antykryzysowych?
I jakie są pomysły na sfinansowanie pomocowych propozycji z pakietu, jeśli kwota 6-8 mld złotych – z zasobów Funduszu Pracy, Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych oraz rządowej rezerwy solidarności społecznej – okaże się niewystarczająca?

„Tygodnik Solidarność” zadał te pytania ministrowi Michałowi Boniemu. Niestety, do chwili zamknięcia numeru nie otrzymaliśmy na nie żadnej odpowiedzi. Może szkoda, że rząd premiera Tuska nie zechciał, choćby częściowo, ujawnić swego stanowiska
w tak ważnej dla Polaków sprawie.

„Tygodnik Solidarność” nr 13, z 27 marca 2009