strona główna arrow kultura arrow Z Mackiewiczowskiej perspektywy

Obraz polskiej literatury współczesnej, zbudowany z książek nagrodzonych i wyróżnionych przez Kapitułę Nagrody im. Mackiewicza
w ciągu 5 lat jej istnienia, jest krzepiący, ale nie lukrowany. Tegoroczny laur dla Janusza Krasińskiego za ostatni tom powieściowej tetralogii, ukazującej panoramę polskich losów w okowach dwóch totalitaryzmów, umocnił jeszcze artystyczno-literacki prestiż nagrody.

Siemaszko i Siemaszko, Chodakiewicz, Albiński, Rylski, Krasiński

Z Mackiewiczowskiej perspektywy

Janusz Krasiński, naznaczony pobytem w niemieckich obozach koncentracyjnych i komunistycznych więzieniach PRL, od czerwca 2005 prezes Stowarzyszenia Pisarzy Polskich, został nagrodzony za powieść „Przed agonią”,
która jest zwieńczeniem autobiograficznego cyklu powstającego przez wiele lat.
Na tetralogię Krasińskiego składają się tomy: „Na stracenie” (1992 ), „Twarzą do ściany” (1996), „Niemoc” (1999) i właśnie „Przed agonią” (2005).

Immunizowany na komunizm

– Ponad dwa tysiące stron druku, lekcja polskich dziejów wyłożona w gęstej materii powieściowej, to wyraz ostrego sprzeciwu autora wobec postkomunistyczno-amnezyjnej formacji, jaka zapanowała w polskiej kulturze po 1989 roku. Pierwsze dwa tomy skupione, poważne, potem narracja staje się bardziej swobodna, ale całość mająca, wedle słów samego laureata, „ożywić iskrę narodowej pamięci”, to okolice arcydzieła – mówi „Tygodnikowi Solidarność” prof. Tomasz Burek, który podczas uroczystości w stołecznym Domu Literatury wygłaszał pochwałę nagrodzonej powieści.

Szymon Bolesta, bohater powieściowego cyklu Krasińskiego, jest pisarzem. Jego ciężkie przeżycia okupacyjne i powojenne, bardzo przypominają trudne losy samego autora, który przetrwał i ludobójczy nazizm niemiecki, i zbrodniczą fazę komunizmu w Polsce. Nic dziwnego, że takie doświadczenia czynią potem człowieka niewrażliwym na pokusy komunizmu zalotnego, który często nazywano też socjalizmem z ludzką twarzą.

Bolesta sam pamięta i innym nie pozwoli zapomnieć. To dobrze, bo dziś niejednokrotnie próbuje się ugłaskać pamięć o PRL, ucukrować ją. A okrucieństwo tamtej rzeczywistości i odrażające skutki zniewolenia, przykryć sentymentalnym sloganem „Komuno, wróć”.

Zniewalacze umysłów

Ohydę PRL-u, spowijającą swymi mackami środowisko literackie, odsłania też „Obława” Joanny Siedleckiej, za którą autorka otrzymała jedno z dwóch wyróżnień tegorocznej edycji Nagrody im. Mackiewicza (NiM). Siedlecka pokazała pisarzy, których nękano, dręczono, prześladowano. Ale pokazała ich w całym autentyzmie: jako słabych, małostkowych, obarczonych wadami, nieraz wręcz śmiesznych albo perwersyjnie uzależnionych ludzi.

– Metoda reporterska, chłodny, zdystansowany zapis à la Mackiewicz.
I odzyskiwanie prawdy, co zawsze wymaga odwagi. Choćby odwagi sięgnięcia
do nowych źródeł, takich jak raport tajnego współpracownika czy opinia oficera prowadzącego. Wielu ma przecież do Siedleckiej pretensje o to, że cytuje ubeckie archiwa – mówi Rafał Ziemkiewicz, któremu 11 listopada przypadła misja zarekomendowania walorów „Obławy”.

Według Ziemkiewicza, tom Siedleckiej nie tylko ukazuje losy ludzi pióra, gnębionych często nawet bez realnego powodu, ale dokumentuje również katastrofalne w skutkach niszczenie kulturowej ciągłości i jedności polskiej literatury. Usunięcie z bibliotek publicznych kanonu przedwojennej literatury popularnej
i młodzieżowej czy odcięcie czytelnika w kraju od twórczości pisarzy emigracyjnych
to klasyczne metody peerelowskich nadzorców kultury.

Arcymackiewiczowskie

Drugie wyróżnienie jurorzy NiM przyznali w tym roku mieszkającemu w Kanadzie historykowi ukraińskiemu Wiktorowi Poliszczukowi za pracę „Gorzka prawda”, którą można nazwać popularyzatorską w zamyśle prezentacją rezultatów wieloletnich, mozolnych badań autora, przekopującego się przez zgromadzone w archiwach akta ukraińskich nacjonalistów.

Wiktor Poliszczuk, jako jedyny z tegorocznych laureatów, nie był obecny podczas ogłoszenia decyzji kapituły. Natomiast licznie przybyli goście wysłuchali laudacji, którą na cześć autora wyróżnionej pracy wygłosił Stanisław Michalkiewicz.

– To rzeczywiście gorzka prawda. I dlatego, że zbrodnie nacjonalistów ukraińskich bada Ukrainiec. I dlatego, że za sprawą specyficznie pojmowanej racji stanu, trudno się z tą prawdą przebić do opinii publicznej w Polsce – ocenia Michalkiewicz. Jego zdaniem, unikanie drastycznej wiedzy o rzezi wołyńskiej bierze się
z chęci obłaskawienia środowiska nacjonalistów ukraińskich, całkiem niesłusznie utożsamianych z całym narodem.

Podobnie uważa Wiktor Poliszczuk, choć w tym przekonaniu bywa, zwłaszcza wśród swoich, osamotniony. Bardzo to Mackiewiczowskie.



Oświadczenie Kapituły Nagrody im. Józefa Mackiewicza

Sposób dysponowania przez Ninę Karsov Szechter prawami autorskimi do spuścizny Józefa Mackiewicza, ograniczenia
w wydawaniu jego dzieł (w tym blokada tłumaczeń na języki obce), nieuzasadnione i absurdalne opatrywanie egzemplarzy jego utworów narzucaną interpretacją postawy pisarza (że mianowicie sam Mackiewicz nie chciałby wydawać swych utworów w Polsce) – wszystko to narusza zasadniczo dobra osobiste Józefa Mackiewicza.

Kapituła wyraża swój stanowczy i uzasadniony sprzeciw wobec tej sytuacji. W trosce o dobro kultury i literatury polskiej zwracamy na te fakty uwagę czytelników,
ale także czynników odpowiedzialnych za polską kulturę,
a w szczególności Ministra Kultury.


Warszawa, 11 listopada 2006

„Tygodnik Solidarność” nr 47, z 24 listopada 2006