strona główna arrow na gorąco arrow Dziwi mnie kilka szczegółów

18 marca 2008

Dziwi mnie kilka szczegółów

Brendan Fay mnie dziwi. Jeśli jest – jak mówi – katolikiem, a ze swym mężem poznał się podczas niedzielnej mszy, to właściwie powinien być dumny, może nawet szczęśliwy, że ceremonię jego zaślubin z Tomem przypomniano w orędziu prezydenta katolickiej Polski... Prawie dokładnie w piątą rocznicę tego szczęsnego(?) wydarzenia.

Mówiąc już serio, faceci postawili na event, zrobili fetę, zaprosili telewizyjne kamery. Pamiętam, jak te migawki – oczywiście z progejowskim komentarzem – obiegły media, nie tylko przecież polskie. Brendanowi F. (skądinąd, to ładne irlandzkie imię męskie) brak konsekwencji. Nie rozumie też słowa „intymny”. Ślubowanie wymaga świadków, odbywa się w obecności zgromadzonych ludzi, owszem, ma charakter ceremonialny, możliwie uroczysty, ale nie – intymny.

Jacek Kurski ma rację, gdy mówi, że wypowiedź Faya to zapewne „pieniactwo
na zamówienie z Polski”. Politykowi PiS, który konsultował telewizyjną obróbkę wystąpienia prezydenta, nie wypada pewnie iść dalej... Ale mnie przy tym nie było, więc zapytam: skąd amerykański gej, raczej słabo zainteresowany polską sceną polityczną i definitywnym zaganianiem Polaków do eurosojuzu, dowiedział się tak szybko o wizualnych niuansach prezydenckiego orędzia z wczorajszego wieczoru...

Z niezbyt ostrożnych sformułowań wczesnych depesz w tej sprawie należy wnosić,
że tożsamość dwóch młodych małżonków ustalili dziennikarze Radia Zet... Stawiam (słoweńskie) tolary przeciw kasztanom, że to oni odszukali zainteresowanych – ciekawe, czy jednego, czy obu? – i zapewne zrobili dużo, aby „pozyskać” wypowiedź w takim właśnie kształcie. Czy ktoś pamięta, żeby śledczy dziennikarze tego radia odnieśli spektakularne sukcesy w tropieniu licznych afer, powiązań mafijnych, śmierci komendanta Papały czy choćby gier biznesowych „pana Ryśka”. A tutaj, proszę bardzo, rach-ciach i po krzyku!

Nie minęła nawet doba, a już mają zagranicznego geja, poszkodowanego przez nieopatrzne wystąpienie prezydenta RP... Być może sami dziennikarze, którzy ze sprawnością godną dobrych służb wzięli udział w grze stricte politycznej, tego nie widzą, ale pozostaje mieć nadzieję, że przynajmniej właściciel stacji wie, że przykłada
w ten sposób rękę do ewidentnego działania na szkodę interesu narodowego, racji stanu, o powadze urzędu już nie wspominając....

Kiedyś trzeba będzie za to zapłacić.