Wśród przedwyborczej wrzawy toczy się w Polsce debata nad wypracowaniem modelu prorodzinnej polityki państwa. Uchwalony przez sejm program rządowy zyskał oceny skrajnie odmienne.

Rugowanie rodziny

Magdalena Środa, była minister ds. równego statusu w rządzie premiera Belki, chwali skuteczność przyjętych rozwiązań prorozrodczych. Z kolei Paweł Milcarek, naczelny „Christianitas”, krytykuje antyrodzinne konsekwencje takiej strategii. „Czas rodzin”, najnowszą książkę Jana Marii Jackowskiego, byłego posła, obecnie sędziego Trybunału Stanu, warto potraktować jako znaczący głos w tej dyskusji.

Systemowe podejście do problemu, skrupulatność analizy, rozległa interdyscyplinarna bibliografia, a przede wszystkim wpisanie naszej lokalnej specyfiki w szerszy kontekst przemiany tradycyjnych wspólnot narodowych w ponadpaństwową luźno zagregowaną, postreligijną i wielokulturową społeczność jednostek, złączonych siecią relacji funkcjonalno-konsumpcyjnych – to główne walory pisarstwa Jackowskiego. Autor „Czasu rodzin” umiejętnie gromadzi i przetwarza informacje, znalezione przy okazji bardzo zróżnicowanych lektur. Alva i Gunnar Myrdalowie sąsiadują tu z krakowskim psychiatrą dr. Andrzejem Cechnickim, Naomi Klein z dyrektywami Strategii Lizbońskiej, a Marylin Fergusson z André Frossardem.

Antypopulacyjna polityka globalistów, już od czasów Malthusa straszących groźbą przeludnienia planety, nie może przecież sprzyjać rodzinie. Natomiast usilne propagowanie antykoncepcji, legalizowanie aborcji, lansowanie homoseksualizmu, promocja związków monopłciowych i antyprokreacyjnego stylu życia wskazują na trwałą obecność tej idei wśród przedstawicieli współczesnych areopagów. Oprócz zagrożeń płynących ze świata, polskiej statystycznej rodzinie zagraża ubóstwo, brak odpowiedniego lokum, nadmierny stres potransformacyjny, kłopoty z pracą. Także alkohol, spora dostępność narkotyków, inne patologie społeczne. Nadal brak realnie prorodzinnego systemu podatkowego, a podlegająca ideologicznym wahnięciom polityka społeczna państwa, zamiast na rodzinę, nakierowana jest na jednostkę.

Autor, ojciec sześciu córek, wskazuje też na przemożny w sferze oddziaływań naszej cywilizacji proces rugowania rodziny tradycyjnej – wielodzietnej, wielopokoleniowej, samowystarczalnej – na rzecz całkiem nowego modelu samoorganizacji społeczności globalnej. Nie jest to diagnoza krzepiąca, toteż trzeba być optymistą, żeby książkę, która ją przedstawia, nazwać „Czasem rodzin”. Jackowski szuka źródeł nadziei podobnie jak André Malraux: wiek XXI będzie wielkim renesansem rodziny – twierdzi polski polityk i publicysta – albo nie będzie go wcale. Przynajmniej dla Europy.


Jan Maria Jackowski: „Czas rodzin”, Fundacja Nasza Przyszłość, Szczecinek 2007

„Tygodnik Solidarność” nr 39, z dnia 28 września 2007