strona główna arrow na gorąco arrow Jak tu nie płakać przy cebuli?

30 października 2007

Jak tu nie płakać przy cebuli?

Oto fragment tekstu „Obieranie cebuli”, z Rzeczpospolitej, autorstwa Dariusza Rosiaka, który zastanawia się nad przyczynami popularności amerykańskiego tygodnika „Cebula” (The Onion). Całość w sieci pod adresem: http://www.rp.pl/artykul/65427.html

Na popularność gazety nic nie wpływa tak dobrze jak skandal, zwłaszcza gdy po drugiej stronie występują osoby i instytucje nierozumiejące konwencji. Do historii „The Onion” przeszła relacja chińskiej gazety „Beijing Evening News”, która podała jako prawdziwą przepisaną z „The Onion” informację, według której amerykański Kongres zapowiada wyprowadzkę z Kapitolu, jeśli Waszyngton nie zbuduje na nim otwieranego dachu. Artykuł jest w istocie satyrą na amerykańskie kluby piłkarskie i baseballowe, które grożą przeprowadzką ze swoich stadionów, jeśli lokalne władze nie zmodernizują obiektów. Chińczycy przez jakiś czas się upierali, że informacja o zmianie siedziby Kongresu jest prawdziwa, a następnie wycofali się z niej oburzeni na „kłamstwa, do których uciekają się amerykańskie gazety dla pieniędzy”.

Czy Dariusz Rosiak naprawdę nie rozumie, o czym pisze? Czy nawet w tekście o periodyku gwałcącym wszystkie możliwe kanony przyzwoitości i mającym wzięcie u czytelników właśnie za naruszanie dyktatu political correctness autor Rzeczpospolitej osobiście, tak na wszelki wypadek, stosuje się do twardych reguł politpoprawności? Amerykański Kapitol, siedziba parlamentu Stanów Zjednoczonych Ameryki Pólnocnej, jest budynkiem całkowicie zadaszonym i w dodatku z charakterystyczną kopułą, a nie – np. odkrytym rzymskim wzgórzem. Sugestia Rosiaka, że idzie tu o satyrę na kluby sportowe, które próbują wymusić na władzach miejskich modernizację starych, pozbawionych przykrycia obiektów sportowych wydaje się więc całkowicie mylna. Owszem, odsuwany dach nad siedzibą Kongresu USA, zamiast stałego, jaki jest tam od początku, przez część tamtejszych parlamentarzystów byłby bardzo pożądany, mimo iż przydawałby się tylko raz na rok, gdzieś w okolicy Święta Namiotów (ale sukkot, nie tipi)... Nic dziwnego, że Chińczycy, pamiętający o tradycyjnych siedzibach rdzennych mieszkańców kontynentu amerykańskiego (ale tipi, nie sukkot) tak długo nie chcieli zdementować informacji, podanej w dobrej wierze za skandalizującym tygodnikiem The Onion. I jak tu nie płakać przy Rzepie?